<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568</id><updated>2011-12-12T04:18:48.276-08:00</updated><category term='Vivicitta'/><category term='budapeszt nagymaros'/><title type='text'>na linii Gdansk Budapeszt</title><subtitle type='html'>o zyciu w Budapeszcie i poza.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>63</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-1033259551258478574</id><published>2011-12-09T12:51:00.001-08:00</published><updated>2011-12-09T13:17:12.007-08:00</updated><title type='text'>Baku, Azerbaijan</title><content type='html'>Są trzy bardzo charakterystyczne rzeczy związane z Azerbaijanem, które turysta może zauważyć w ciągu pierwszych paru godzin pobytu w tym kraju. Po pierwsze zapach. Już jak się wysiada z samolotu ci wrażliwsi, do których niestety ja się zaliczam, mogą poczuć zapach ropy. Ten zapach jest wszechobecny w Baku i okolicach. Wreszcie to kraj bogaty w zasoby, i Baku właśnie jest jego centrum. Wierze wiertnicze widać z promenady, a zapach unosi się dookoła nich jak perfumy. &lt;br /&gt;Drugą rzeczą jest przewaga samochodów koloru białego. I to bez znaczenia czy jest to stara Lada, czy może nowe Mitsubishi. Policzyłam że z 20 samochodów stojacych na parkingu przed hotelem 15 jest białych, jeden srebrny i cztery czarne.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Trzecią bardzo specyficzna rzeczą jest moda, zwłaszcza męska. Dziś, jadąc metrem (które jest do złudzenia podobne do tego w Budapeszcie) zauważylam że jestem jedyną osoba w szarym płaszczu. Wszyscy mają czarne kurtki, a większość młodych mężczyzn nosi czarne skórzane kurtki, błękitne dżinsy i buty z czubami. &lt;br /&gt;Oczywiście, jak się pewnie domyślacie, latem żaden szanujacy się meżczyzna powyżej 12tego roku życia nie założy krótkich spodenek. Długie spodnie i koszula, szorty są dla smarkaczy dzieciaków jeszcze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-1d5bxrwK29E/TuJ3LTsEWPI/AAAAAAAABIk/0lVSaaIAdLU/s1600/IMG-20111207-00142.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" mda="true" src="http://2.bp.blogspot.com/-1d5bxrwK29E/TuJ3LTsEWPI/AAAAAAAABIk/0lVSaaIAdLU/s320/IMG-20111207-00142.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Oprócz tego, za każdym razem kiedy jestem w Baku coś się zmienia.&amp;nbsp;Stawiają nowe budynki, stare są brutalnie wyburzane. Ale niektóre miejsca pięknieją, na przykład stare miasto czy nadmorski bulwar&amp;nbsp;Nafciarzy (na zdjęciu)&amp;nbsp;o którym pisał Ryszard Kapuściński w swojej książce "Kirgiz&amp;nbsp;schodzi z konia".&amp;nbsp;Na tym bulwarze posadzono stare drzewa oliwne przywiezione z Hiszpanii, baobaby, kaktusy i palmy. Niektore nie znoszą dobrze chlodnych i wietrznych Bakijskich zim, więc chowane są w plastikowych namiotach. Wygląda to raczej oryginalnie, jedyne w swoim rodzaju pomniki roślinek w folii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-3iNpfsPvxwU/TuJ6cbccxPI/AAAAAAAABIs/doImTMmDxn8/s1600/IMG-20111209-00148.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" mda="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-3iNpfsPvxwU/TuJ6cbccxPI/AAAAAAAABIs/doImTMmDxn8/s320/IMG-20111209-00148.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-6Ls_qFDsfUI/TuJ6jcBYHrI/AAAAAAAABI0/a594ZooO9us/s1600/IMG-20111207-00137.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" mda="true" src="http://2.bp.blogspot.com/-6Ls_qFDsfUI/TuJ6jcBYHrI/AAAAAAAABI0/a594ZooO9us/s320/IMG-20111207-00137.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Nie wiem czy wiecie&amp;nbsp;że 2012 edycja konkursu piosenki&amp;nbsp;Eurowizji&amp;nbsp;będzie organizowana właście w Baku. Więc na pewno jeszcze sporo usłyszymy o tym mieście. I Wy usłyszycie też ode mnie. Stay Tuned. &lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-1033259551258478574?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/1033259551258478574/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2011/12/baku-azerbaijan.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/1033259551258478574'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/1033259551258478574'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2011/12/baku-azerbaijan.html' title='Baku, Azerbaijan'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-1d5bxrwK29E/TuJ3LTsEWPI/AAAAAAAABIk/0lVSaaIAdLU/s72-c/IMG-20111207-00142.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-8110876773791155534</id><published>2011-11-27T08:55:00.001-08:00</published><updated>2011-11-27T09:00:54.520-08:00</updated><title type='text'>Adres: Sofia, Bulgaria, hotel V.</title><content type='html'>Od środy wieczór jestem na treningu w Sofii. &lt;br /&gt;Zajęcia mamy od rana do wieczora. I to rzeczywiście od samego rana, do samego wieczora. &lt;br /&gt;Efekt - Bulgaria widziana oczyma uczestnika treningu: taksówka z lotniska do hotelu, pokój hotelowy numer 312 (w moim przypadku), hall, restauracja hotelowa, sala konferencyjna (przyległa toaleta), taksówka do klubu w którym w piątek wieczorem był koncert, klub (toaleta klubowa), znów taksówka... &lt;br /&gt;Oczywiście nie pamiętam zupelnie ani nazwy klubu ani zespołu który grał. &lt;br /&gt;Jeszcze dwa dni, mam nadzieję że będę nadal pamiętać jak mam na imię...&lt;br /&gt;Lidija z Chorwacji która dziś siedziała na zajęciach obok mnie tak to&amp;nbsp;widzi: &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-u0iE-ihCRAM/TtJsWeouBOI/AAAAAAAABHo/5B6JK3INRKM/s1600/IMG-20111127-00087.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" hda="true" height="239" src="http://3.bp.blogspot.com/-u0iE-ihCRAM/TtJsWeouBOI/AAAAAAAABHo/5B6JK3INRKM/s320/IMG-20111127-00087.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-8110876773791155534?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/8110876773791155534/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2011/11/adres-sofia-bulgaria-hotel-v.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/8110876773791155534'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/8110876773791155534'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2011/11/adres-sofia-bulgaria-hotel-v.html' title='Adres: Sofia, Bulgaria, hotel V.'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-u0iE-ihCRAM/TtJsWeouBOI/AAAAAAAABHo/5B6JK3INRKM/s72-c/IMG-20111127-00087.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-7766421145614096480</id><published>2011-09-13T06:17:00.000-07:00</published><updated>2011-09-13T06:17:16.256-07:00</updated><title type='text'>Wspomnienia z wakacji</title><content type='html'>Nie chcę żeby ktoś pomyślał że nagle stałam się lokalną węgierską patriotką i wobec tego piszę tylko o Węgrzech (i Nagymaros). Nie, w te wakacje odwiedziliśmy też parę cudownych polskich miejsc. &lt;br /&gt;Przede wszystkim, jak zawsze zresztą, zachwycona jestem Gdańskiem. Z roku na rok jest coraz bardziej barwny, odremontowany, czyściejszy, i z jeszcze większą ilością ciekawych knajpek i kawiarni na Starym Mieście. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Wyy99ValoHE/Tm9VyWOjcvI/AAAAAAAABHc/xXTSIqXL_N4/s1600/IMG_1358.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" rba="true" src="http://1.bp.blogspot.com/-Wyy99ValoHE/Tm9VyWOjcvI/AAAAAAAABHc/xXTSIqXL_N4/s320/IMG_1358.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Przyjazd do Gdańska to dla mnie też zawsze wizyta na plaży. Moje ulubione są nie w Jelitkowie, ani nawet Sopocie. Najlepsze plaże to Mierzeja Wiślana - z szeroka i czysta plażą w Jantarze, Kątach Rybackich i prawie ostatnie wejścia przed Rosyjską granicą w Piaskach. &lt;br /&gt;Wiem że większość turystów przyjeżdża nad morze po to żeby leżeć plackiem w słońcu na atrakcyjnych turystycznie (czytaj zatłoczonych i głośnych) plażach. Ja jednak lubię pochmurne dni, gdy turyści jadą na zakupy do Gdańska a na plaży&amp;nbsp;nikogo nie ma oprócz rybaków. I wtedy&amp;nbsp;można spacerować godzinami wzdłuż brzegu morza w niczym niezakłóconym spokoju. Brzmi bardzo romantycznie, prawda? &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-k4c9ourpONE/Tm9XDB1r2NI/AAAAAAAABHg/TYi-TJKSzkI/s1600/IMG_1387.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" rba="true" src="http://1.bp.blogspot.com/-k4c9ourpONE/Tm9XDB1r2NI/AAAAAAAABHg/TYi-TJKSzkI/s320/IMG_1387.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-uxaIyB4AUBw/Tm9XdXuaFhI/AAAAAAAABHk/55O7vF8ZEy0/s1600/IMG_1397.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" rba="true" src="http://4.bp.blogspot.com/-uxaIyB4AUBw/Tm9XdXuaFhI/AAAAAAAABHk/55O7vF8ZEy0/s320/IMG_1397.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-7766421145614096480?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/7766421145614096480/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2011/09/wspomnienia-z-wakacji.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/7766421145614096480'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/7766421145614096480'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2011/09/wspomnienia-z-wakacji.html' title='Wspomnienia z wakacji'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-Wyy99ValoHE/Tm9VyWOjcvI/AAAAAAAABHc/xXTSIqXL_N4/s72-c/IMG_1358.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-553231302268302221</id><published>2011-09-12T06:38:00.000-07:00</published><updated>2011-09-12T06:38:30.102-07:00</updated><title type='text'>Już po wakacjach - czas na odpoczynek?</title><content type='html'>Latem miałam nareszcie odpocząć. Miałam rozkoszować się wieczornym piciem schłodzonego wina w jednym z tysiąca budapesztańskich ogródków. A&amp;nbsp;od piątku po południu aż do poniedziałkowego poranka miałam być mieszkanką Nagymaros, jednej z najbardziej urokliwych miejscowości w zakolu Dunaju. &lt;br /&gt;Udało się tylko przez pierwsze dwa tygodnie lipca. Przez cały tydzień nie ruszałam się z naszego domku z panoramą, no może tylko po zakupy, lody i kąpiel w Dunaju (tak, tak, kąpałam się w Dunaju. I przeżyłam). &lt;br /&gt;Ulubionym zajęciem było poranne picie kawy, w niezapomnianej scenerii, na zdjęciu poniżej: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-pPAShaWDVcs/Tm4KaPmh-QI/AAAAAAAABHU/siPwQyZ6Z8M/s1600/iPod+December+2010+1005.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" nba="true" src="http://1.bp.blogspot.com/-pPAShaWDVcs/Tm4KaPmh-QI/AAAAAAAABHU/siPwQyZ6Z8M/s320/iPod+December+2010+1005.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;Potem niestety była cała masa wyjazdów, pracy&amp;nbsp;i wyjątkowo brzydka pogoda. Wiec może teraz, po wakacjach nareszcie odpocznę?&amp;nbsp;Teraz&amp;nbsp;mamy ładną pogodę, tak więc od dziś mam postanowienie rozkoszowania się ogródkami Budapesztu, a w piątek do Nagymaros! &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-553231302268302221?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/553231302268302221/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2011/09/juz-po-wakacjach-czas-na-odpoczynek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/553231302268302221'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/553231302268302221'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2011/09/juz-po-wakacjach-czas-na-odpoczynek.html' title='Już po wakacjach - czas na odpoczynek?'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-pPAShaWDVcs/Tm4KaPmh-QI/AAAAAAAABHU/siPwQyZ6Z8M/s72-c/iPod+December+2010+1005.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-8401358700417829379</id><published>2011-03-16T13:18:00.000-07:00</published><updated>2011-03-16T13:18:33.701-07:00</updated><title type='text'>Frutti di mare? Si si!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;Tarvesio, północne Włochy. Niby 10 kilometrów od granicy austriackiej a zupełnie inna rzeczywistość. W austriackiej Karyntii króluje sznycel i szpacle. Tu pizza, pasta i cafe. W hotelu hałaśliwa grupa Czechów, ograliśmy ich w piłkarzyki więc teraz nas chyba unikają. Staramy się też wcześniej niż oni zejść na śniadanie, bo pierwszego dnia zjedli nam całą szynkę. &lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;Mieliśmy jeździć na nartach, całe 6 dni, ale że pada deszcz to skoncentrowaliśmy się na... jedzeniu oczywiście. Dziś wieczorem frutti di mare, popite obficie vino di casa, białe tym razem. &lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-fUMRHmHEgGI/TYEXnOLwykI/AAAAAAAABG8/smq3pQTYpBk/s1600/iPod+December+2010+010.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" r6="true" src="https://lh6.googleusercontent.com/-fUMRHmHEgGI/TYEXnOLwykI/AAAAAAAABG8/smq3pQTYpBk/s200/iPod+December+2010+010.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;I. nie jada ośmiorniczek i krewetek, zupełnie nie wiem dlaczego w ogólne nawet nie chce spróbować.&amp;nbsp;Przecież to wygląda tak&amp;nbsp;smakowicie: &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-aao-tarChFU/TYEXi2zoCrI/AAAAAAAABG4/dvwZWeTXqmg/s1600/iPod+December+2010+013.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" r6="true" src="https://lh5.googleusercontent.com/-aao-tarChFU/TYEXi2zoCrI/AAAAAAAABG4/dvwZWeTXqmg/s200/iPod+December+2010+013.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;A na deser już wspólna&amp;nbsp;panna cotta con frutti di bosco. Po prostu bosko! Oj, jak jutro będzie padać to czeka nas znów pizza i spaghetti alle vongole (z małżami) i pizza prosciutto (z szynką).&amp;nbsp;&amp;nbsp;Cóż, nie opalę się, utyję&amp;nbsp;ale na pewno odpocznę i&amp;nbsp;podszkolę włoski, bo nikt tu nie mówi po angielsku. Buona sera! &lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-xs_5pyfBMQs/TYEXr4xdG1I/AAAAAAAABHA/nWYCOY3JhBk/s1600/iPod+December+2010+017.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" r6="true" src="https://lh6.googleusercontent.com/-xs_5pyfBMQs/TYEXr4xdG1I/AAAAAAAABHA/nWYCOY3JhBk/s320/iPod+December+2010+017.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-8401358700417829379?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/8401358700417829379/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2011/03/frutti-di-mare-si-si.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/8401358700417829379'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/8401358700417829379'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2011/03/frutti-di-mare-si-si.html' title='Frutti di mare? Si si!'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh6.googleusercontent.com/-fUMRHmHEgGI/TYEXnOLwykI/AAAAAAAABG8/smq3pQTYpBk/s72-c/iPod+December+2010+010.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-5398213884365460177</id><published>2011-03-11T13:32:00.000-08:00</published><updated>2011-03-11T13:32:25.694-08:00</updated><title type='text'>dzień po gruzińsku</title><content type='html'>Zupełnie nie miałam czasu&amp;nbsp;żeby przygotować się do tego wyjazdu. Zresztą wiedziałam że trening w Tbilisi to tylko dwa dni -&amp;nbsp;dużo siedzenia w hotelu i pewnie nie będzie szans zobaczenia miasta. &lt;br /&gt;Czas się znalazł i tak oto Tbilisi jest teraz moim ulubionym miastem. Zupełne zaskoczenie i zauroczenie. &lt;br /&gt;﻿ &lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-rJP4u1P4ijo/TXqRCbfeKlI/AAAAAAAABGs/66-kd_fuLEU/s1600/iPod+December+2010+006.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" q6="true" src="https://lh6.googleusercontent.com/-rJP4u1P4ijo/TXqRCbfeKlI/AAAAAAAABGs/66-kd_fuLEU/s320/iPod+December+2010+006.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Widok na stare Tbilisi, marzec 2011&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;﻿ &lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;Wczoraj wieczorem udało nam się przespacerować główną ulicą - Rustavelis Gamzili -&amp;nbsp;ładnie oświetlone secesyjne budynki, opera, teatr, akademia nauk. Sporo ludzi, no i dobre jedzenie w gruzińskiej knajpie. Potem już w nocy odważyłyśmy się z koleżanka na spacer po starówce. Stare kościółki, urocze wąskie uliczki, kręte drewniane schodki - to jest stare Tbilisi. &lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;Do tego kuchnia gruzińska jest po prostu fenomenalna. Oczywiście dla kogoś, kto jak ja, uwielbia bakłażany, orzechy włoskie i czosnek. Bo te składniki powtarzają się w wielu daniach. Na przykład grillowane plasty bakłażana zawijane i nadziewane w środku masą czosnkowo-orzechową. Do tego obowiązkowo gruzińskie wino, czerwone lub białe, o nazwie nie-do-wymówienia. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-Q1fnhAHGdRk/TXqSR7bcuwI/AAAAAAAABGw/WyuIoScVQkc/s1600/iPod+December+2010+007.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" q6="true" src="https://lh6.googleusercontent.com/-Q1fnhAHGdRk/TXqSR7bcuwI/AAAAAAAABGw/WyuIoScVQkc/s320/iPod+December+2010+007.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;Najbardziej jednak smakował mi gruziński chleb, wypalany w specjalnych okrągłych piecach. Jadłam taki w restauracji o nazwie Puri Sakhli, co oznacza Dom Chleba. Do chleba oczywiście obowiązkowo... czerwone gruzińskie wino (choć pewnie węgierskie też by pasowało). I typowy gruziński toast który obowiązkowo zaczyna się od rodziny, miłości, dzieci, rodziców, pracy i trwa co najmniej 5 minut. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-RVjNm_cUnfs/TXqT3I4Y4vI/AAAAAAAABG0/0F9pMK5Le_k/s1600/iPod+December+2010+008.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" q6="true" src="https://lh3.googleusercontent.com/-RVjNm_cUnfs/TXqT3I4Y4vI/AAAAAAAABG0/0F9pMK5Le_k/s320/iPod+December+2010+008.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;A na deser, jak już myślałam że nic więcej nie zmieszczę, podano dynie nadziewana ryżem i owocami. Cóż, muszę przyznać że nie brzmi to zachęcająco, na pewno nie dla polskiego podniebienia.&amp;nbsp;Deser ten nie jest typowym gruzińskim jedzeniem -&amp;nbsp;jest pozostałością po najeździe mongolskim, więc cóż, nie mogłam jej nie spróbować. Ryż wymieszany z miodem, cynamonem, orzechami, gruszkami i rodzynkami. Muszę przyznać dość zaskakujący i smaczny! Zresztą sami zobaczcie - nie skusilibyście się? &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;﻿&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-5398213884365460177?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/5398213884365460177/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2011/03/dzien-po-gruzinsku.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/5398213884365460177'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/5398213884365460177'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2011/03/dzien-po-gruzinsku.html' title='dzień po gruzińsku'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh6.googleusercontent.com/-rJP4u1P4ijo/TXqRCbfeKlI/AAAAAAAABGs/66-kd_fuLEU/s72-c/iPod+December+2010+006.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-122008252660594751</id><published>2011-02-14T14:14:00.000-08:00</published><updated>2011-02-15T05:26:33.029-08:00</updated><title type='text'>Belgrad w weekend</title><content type='html'>Z Budapesztu do Belgradu jest tylko 358 kilometrów. Samochodem można przejechać w 5 godzin, prawie cały czas autostradą. &lt;br /&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;Niestety pojechałyśmy tam z koleżanką ze Stanów pociągiem. Pociąg jest tani - 26 Euro w obie strony. Ale teraz już wiem dlaczego - wyjechałyśmy w piątek o 1wszej w południe, a dojechałyśmy dopiero po 9tej. Od granicy serbskiej pociąg jechał chyba z 20cia kilometrów na godzinę. ufff... ale nam się czas dłużył. &lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-GooBA05dLJw/TVmikrUUDII/AAAAAAAABGU/AGcpyeB-Yrg/s1600/iPod+December+2010+063.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; cssfloat: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" h5="true" height="150" src="http://3.bp.blogspot.com/-GooBA05dLJw/TVmikrUUDII/AAAAAAAABGU/AGcpyeB-Yrg/s200/iPod+December+2010+063.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;Na szczęście miasto wynagrodziło nam męczarnię. Belgrad jest świetny, tętni życiem, jest pełen kafejek, restauracji, ludzi na ulicach. Jest tanio, no, może nie wszędzie. Oczywiście obowiązkowo napchałyśmy się cevapcici z dużą ilością cebuli, popiłam piwem Jelen a skończyłam kawą po turecku. &lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-dA16qOzCKjQ/TVmkF2jmLeI/AAAAAAAABGo/ogEX7jc_ZyY/s1600/iPod+December+2010+057.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;W sobotę&amp;nbsp;koleżanka Serbka pokazała nam centrum miasta, oraz&amp;nbsp;dzielnicę Zemun.&amp;nbsp; Dzielnica jest urocza - małe brukowane uliczki, kolorowe domki, bardzo podobne do podbudapesztańskiego Szentendre.&amp;nbsp;Nad Zemunem góruje wieża, postawiona przez Austro-Węgrów by oznaczyć południową&amp;nbsp;granicę ich imperium.Jest to podobno jedna z czterech takich wież, ale koleżanka nie była w stanie powiedzieć gdzie są trzy pozostałe. Wieża wygląda zupełnie jak z Tolkiena (tyle że tam były tylko dwie wieże...).&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-48O1Am3h_pM/TVmi2k2SL_I/AAAAAAAABGY/z4R-hr8E2Yo/s1600/iPod+December+2010+037.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; cssfloat: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" h5="true" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-48O1Am3h_pM/TVmi2k2SL_I/AAAAAAAABGY/z4R-hr8E2Yo/s200/iPod+December+2010+037.jpg" width="150" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Wieża w Zemunie&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-tyEXy8EPgd8/TVmi7EhmhVI/AAAAAAAABGc/cm53Es38ukA/s1600/iPod+December+2010+018.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" h5="true" height="150" src="http://3.bp.blogspot.com/-tyEXy8EPgd8/TVmi7EhmhVI/AAAAAAAABGc/cm53Es38ukA/s200/iPod+December+2010+018.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Uliczka w Zemunie&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-VWAOfwBL-Ms/TVmjDfgiaWI/AAAAAAAABGg/L11umgaZ2RA/s1600/iPod+December+2010+047.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; cssfloat: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" h5="true" height="150" src="http://1.bp.blogspot.com/-VWAOfwBL-Ms/TVmjDfgiaWI/AAAAAAAABGg/L11umgaZ2RA/s200/iPod+December+2010+047.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Widok z wieży w Zemunie&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;Za to po południu&amp;nbsp;znajoma Amerykanka mieszkająca w Belgradzie już prawie dekadę oprowadziła nas po centrum. Była to trochę&amp;nbsp;inna wycieczka&amp;nbsp;- Cara pokazała nam&amp;nbsp;ogromniastą Cerkiew Św. Sawy, która jest drugą największą na świecie (zaraz po moskiewskiej Cerkwi Chrystusa Zbawiciela).&amp;nbsp;Zobaczyłyśmy też zbombardowane i nadal nieodbudowane budynki rządowe i wypalony budynek telewizji. brrr.. &lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;/div&gt;﻿ &lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-dA16qOzCKjQ/TVmkF2jmLeI/AAAAAAAABGo/ogEX7jc_ZyY/s1600/iPod+December+2010+057.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" h5="true" height="150" src="http://2.bp.blogspot.com/-dA16qOzCKjQ/TVmkF2jmLeI/AAAAAAAABGo/ogEX7jc_ZyY/s200/iPod+December+2010+057.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Cerkiew Św. Sawy&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;﻿ &lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ogEAM8PfUKQ/TVmjlXcaSiI/AAAAAAAABGk/7Y8RgB6AzKw/s1600/iPod+December+2010+060.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" h5="true" height="150" src="http://2.bp.blogspot.com/-ogEAM8PfUKQ/TVmjlXcaSiI/AAAAAAAABGk/7Y8RgB6AzKw/s200/iPod+December+2010+060.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Wypalony budynek rządowy&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;W niedzielę rano&amp;nbsp;byłyśmy z powrotem w pociągu. Dobrze że przyszłyśmy dużo wcześniej - pociąg stał na zupełnie innym peronie niż zapowiadano. Tylko trzy wagony i dość sporo pasażerów. Udało nam się znaleźć w miarę pusty przedział - pod oknem tylko dwie osoby - budzący zaufanie starszy pan i młodsza babeczka. Nie wyglądało żeby jechali razem. Siadamy, wyciągamy nasze śniadanie - jeszcze ciepły burek i jogurty. Pan uprzejmie łamaną angielszczyzną oferuje nam miejsce przy oknie, bo tam jest stolik i możemy na nim położyć jedzenie. Uprzejmie dziękujemy, okazało się że my też mamy małe wyciągane stoliczki. Potem Pan mówi do Pani po serbsku że po angielsku to on tylko parę słów. Babeczka odpowiada że ona po serbsku nie mówi, jest z Polski. Pan też z Polski, i na dodatek mieszka w Gdańsku. Teraz to i ja dołączyłam się do rozmowy. No nie! Pan z Żabianki, ja z Zaspy. Mały świat! &lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;Ps.&amp;nbsp;Niestety poglądy Pana na Cyganów i katastrofę smoleńską, wygłoszone zaraz po ruszeniu pociągu kiedy jeszcze nie zdążyliśmy wyjechać poza Belgrad, uniemożliwiły dalszą rozmowę. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-122008252660594751?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/122008252660594751/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2011/02/belgrad-w-weekend.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/122008252660594751'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/122008252660594751'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2011/02/belgrad-w-weekend.html' title='Belgrad w weekend'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-GooBA05dLJw/TVmikrUUDII/AAAAAAAABGU/AGcpyeB-Yrg/s72-c/iPod+December+2010+063.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-720133892908341427</id><published>2010-10-26T05:51:00.000-07:00</published><updated>2010-10-26T05:51:04.597-07:00</updated><title type='text'>Robi się zimno. Czas na wino.</title><content type='html'>Tak. Wrzesień był raczej miesiącem kawiarni i herbaciarni. Miło było posiedzieć nad filiżanką kawy w nowych kawiarniach które w Budapeszcie pojawiają się średnio parę na miesiąc. &lt;br /&gt;Ale październik,&amp;nbsp;a zwłaszcza jego koniec, to już wino. &lt;br /&gt;Dziś wieczorem zabieram znajomą ze Stanów do ukochanego przez moją mamę Tokaji Borozo na ulicy Falk Miksa. Ciekawe jak się spodoba K. wino i winna atmosfera tego przybytku. Szkoda, że jest wegetarianką i nie spróbuje znanych na cały Budapeszt kotlecików mielonych i chleba ze smalczykiem, posypanego cebulką. Oba przysmaki rewelacyjnie pasują do białego wina z okolic Tokaju. &lt;br /&gt;&lt;div align="center" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/TMbOIznfrLI/AAAAAAAABF4/eYXaNdpSzLU/s1600/DSC00122.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="256" nx="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/TMbOIznfrLI/AAAAAAAABF4/eYXaNdpSzLU/s320/DSC00122.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;﻿&lt;br /&gt;Moje ulubione to Sargamuskotaly&amp;nbsp;o którym na specjalnej stronie poświęconej winom z Tokaju można przeczytać: "Jakości win produkowanych z winogron muscat żółty jest bardziej miękka niż Furmint i Hárslevelű i ma miękkie smak muscat. Kiedyś polecany do deserów, a obecnie jest również podany z ryb i serów potraw." Tłumaczenie dzięki google translator, z języka węgierskiego, dość ciekawe, prawda? :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-720133892908341427?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/720133892908341427/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2010/10/robi-sie-zimno-czas-na-wino.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/720133892908341427'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/720133892908341427'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2010/10/robi-sie-zimno-czas-na-wino.html' title='Robi się zimno. Czas na wino.'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/TMbOIznfrLI/AAAAAAAABF4/eYXaNdpSzLU/s72-c/DSC00122.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-8804017348400093461</id><published>2010-10-15T15:55:00.000-07:00</published><updated>2010-10-21T03:21:09.781-07:00</updated><title type='text'>W domu. I co teraz?</title><content type='html'>Tak, wróciłam do Budapesztu. I od razu w wir pracy. Musiałam też nadrobić towarzyskie zaległości, więc tydzień był&amp;nbsp;dość intensywny. Ale wreszcie weekend i pełen luz. Jutro planuję wyjazd do N., sprawdzić jak się ma domek i pozbierać&amp;nbsp;orzechy włoskie. Niestety czeka mnie też zbieranie liści z orzecha włoskiego. Dużo ich... och, jak mi się nie chce... &lt;br /&gt;Nie wiem tylko czy te plany wypalą, bo oczywiście mimo iż cały tydzień była piękna pogoda i codziennie świeciło słońce, to&amp;nbsp;na weekend zapowiadają opady i tylko 5&amp;nbsp;do 9 stopni.&amp;nbsp;Czyżby w Anglii było cieplej? I. pisał że dziś siedział w parku nad&amp;nbsp;kanałem&amp;nbsp;i wygrzewał się na słonku. No i przy okazji stwierdził że w Brystolu czuję się jak w Polsce, tylu Polaków. Fakt, no i Węgrów też. Odpisałam mu że tu też dużo Węgrów. (ale to chyba normalne, prawda?)&lt;br /&gt;No nic, idę spać. Może do jutra przejdzie mi katar gigant który zaatakował mnie wczoraj w winiarni Doblo, na rogu ulicy Dob i Hollo w 7 dzielnicy. Winiarnia jest fajna, ma przytulne wnętrze ze starymi antycznymi meblami i ceglanymi ścianami. Muzyka jest&amp;nbsp;nie za głośna&amp;nbsp;można spokojnie porozmawiać. No i oczywiście mają&amp;nbsp;świetne węgierskie wino. Miejsce bardzo spodobało się koledze z Polski który właśnie wpadł na parę dni do Budapesztu.&amp;nbsp;Ceny są mniej fajne, ale podobno i tak niższe niż w Warszawie. Największym plusem jest jednak całkowicie zaskakujący, wspaniale odmienny i nieśmierdzący całkowity zakaz palenia! Jestem pod wrażeniem, że ktoś się odważył na taki krok na Węgrzech&amp;nbsp;i nadal co wieczór ma sporo klientów. Może to głownie turyści i obcokrajowcy? Pod względem palenia Budapeszt przypomina raczej Bałkany, pali się na ulicy, w toaletach, palą moi koledzy w pracy w pokojach z alarmem przeciwpożarowym. Ostatnio nawet widziałam dziewczynę w zaawansowanej ciąży z papierosem w ustach. I nie ma nawet jakiekolwiek zapowiedzi debaty na temat zakazu palenia w miejscach publicznych. Coż, we Włoszech się udało. W Czarnogórze też. Może kiedyś i na Węgrzech? Nie będę wtedy musiała po każdym wieczornym wyjściu szorować włosów i prać ciuchów. Ach, te marzenia... A na razie pozostają mi imprezy domowe, lub bar Doblo.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-8804017348400093461?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/8804017348400093461/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2010/10/w-domu-i-co-teraz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/8804017348400093461'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/8804017348400093461'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2010/10/w-domu-i-co-teraz.html' title='W domu. I co teraz?'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-7651532776732159971</id><published>2010-10-06T03:52:00.000-07:00</published><updated>2010-10-11T04:25:47.826-07:00</updated><title type='text'>B jak Bristol</title><content type='html'>No tak, znowu podróżujemy. Tym razem Brystol, czyli Bristol. Po drodze był Gdańsk a jutro Londyn. Mamy ogromne szczęście, bo świeci piękne słońce i jest niesamowicie zielono. Pewnie jak wyjadę to zacznie padać. &lt;br /&gt;Niestety, ja niewiele mam użytku ze słońca. Siedzę w miejskiej bibliotece i staram się pracować. Jak to w Anglii, nie ma ogrzewania, wszyscy siedzą w kurtkach. Ale widok na sufit sali czytelnianej rekompensuje mi zmarźnięte ręce i zimny nos. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/TKxXqAf4qxI/AAAAAAAABFs/HNlBVrZAiro/s1600/DSC00236_2.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5524887222076615442" src="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/TKxXqAf4qxI/AAAAAAAABFs/HNlBVrZAiro/s320/DSC00236_2.JPG" style="cursor: hand; display: block; height: 256px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 320px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Za godzinkę zrobię sobie przerwę na lunch. Pewnie pójdę do pobliskiego Tesco żeby kupić "Sandwich" i "Orange and Mango Smoothy". Usiądę wtedy na ławce przed katedra by porozkoszować się brytyjskim słońcem. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/TKxWvVqPfgI/AAAAAAAABFk/Dfc9XcXKS-w/s1600/DSC00234_2.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5524886214144916994" src="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/TKxWvVqPfgI/AAAAAAAABFk/Dfc9XcXKS-w/s320/DSC00234_2.JPG" style="cursor: hand; display: block; height: 256px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 320px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem dlaczego mnie tak niesie, może dlatego że wychowałam się w tak zwanej "pływającej rodzinie". W Trójmieście to nic szczególnego, co druga koleżanka w szkole miała tatę lub dziadka który wyruszał regularnie w rejsy, czy to na Bałtyku tylko, ale częściej po całym świecie. Mój tata był w Chinach, Australii, Meksyku, Peru i wielu innych krajach, oczywiście tylko tych które miały morskie porty. Za to my z domu śledziliśmy jego kurs palcem po mapie. Może z tego wzięła się u mnie ta nieodparta pokusa podróżowania, tym razem naprawdę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-7651532776732159971?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/7651532776732159971/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2010/10/b-jak-bristol.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/7651532776732159971'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/7651532776732159971'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2010/10/b-jak-bristol.html' title='B jak Bristol'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/TKxXqAf4qxI/AAAAAAAABFs/HNlBVrZAiro/s72-c/DSC00236_2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-3992637421998328732</id><published>2010-08-16T06:45:00.000-07:00</published><updated>2010-08-16T06:55:11.684-07:00</updated><title type='text'>Monsoon season po naszemu</title><content type='html'>Marzymy sobie z I. o tym żeby pojechać do Azji, na wakacje, na włóczęgę, z daleka od turystycznych plaż. Jakoś nam to nie wychodzi, bo urlopy mamy głównie w wakacje, i to raczej krótkie. A w wakacje jak wiadomo tam jest pora monsunowa, monsoon season, koniec kropka. Więc nie jedziemy, bo choć deszcz lubimy, to raczej w ograniczonych dawkach. &lt;br /&gt;Ale ostatnio deszcz polubił nas i pora monsunowa zaczęła się na Węgrzech. Jest ponuro, wilgotno, bardzo duszno. Trudno jest oddychać, w pracy mamy włączoną klimatyzacje. Do tego pada codziennie, leje, nie ma szans - parasol nie pomoże. No i zalewa nam kwiatki, parę już nam zgniło. Do tego ulubione ciasteczka I. też zamokły i już nie są tak chrupiące. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Serdecznie współczuję wszystkim tym turystom którzy urlopy mogli wziąć tylko teraz, w porze monsunowej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dla ciekawych - tak wygląda teraz niebo nade mną: &lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/TGlB4g_lTsI/AAAAAAAABFA/FS-ARfr9mUs/s1600/DSC00213_2.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/TGlB4g_lTsI/AAAAAAAABFA/FS-ARfr9mUs/s320/DSC00213_2.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5506004458622242498" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-3992637421998328732?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/3992637421998328732/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2010/08/monsoon-season-po-naszemu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/3992637421998328732'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/3992637421998328732'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2010/08/monsoon-season-po-naszemu.html' title='Monsoon season po naszemu'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/TGlB4g_lTsI/AAAAAAAABFA/FS-ARfr9mUs/s72-c/DSC00213_2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-4952842370582757854</id><published>2010-08-11T04:20:00.000-07:00</published><updated>2010-08-11T04:23:51.653-07:00</updated><title type='text'>Bidet na ulicy</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/TGKHuYgq96I/AAAAAAAABE4/-zrsBpeDS28/s1600/DSC00163.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/TGKHuYgq96I/AAAAAAAABE4/-zrsBpeDS28/s320/DSC00163.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5504110925523384226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Taaaaak, a to coś postawili nam na ulicy przed biurem. Z profilu przypomina to bidet, albo toaletę. I to z bąbelkami. &lt;br /&gt;Czasem można spotkać zdziwionych turystów, dobrze że jest dołączona tabliczka że nie jest to woda pitna. A może szkoda, fajne byłoby takie zdjęcie...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-4952842370582757854?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/4952842370582757854/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2010/08/bidet-na-ulicy.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/4952842370582757854'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/4952842370582757854'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2010/08/bidet-na-ulicy.html' title='Bidet na ulicy'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/TGKHuYgq96I/AAAAAAAABE4/-zrsBpeDS28/s72-c/DSC00163.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-6038698701507232190</id><published>2010-08-11T03:44:00.000-07:00</published><updated>2010-08-11T04:04:21.815-07:00</updated><title type='text'>Summer in the city</title><content type='html'>Czyli lato w mieście. &lt;br /&gt;W tym roku nie mamy urlopu, cóż, pozostaje nam się "rozkoszować" wakacyjnymi urokami dużego miasta. A Budapeszt w wakacje zazwyczaj się odbudowywuje, przebudowywuje, ulepsza, odnawia i odmalowywuje. Sąsiedzi robią remont kuchni, fachowcy wymieniają rury gazowe a władze miasta postanowiły wymienić torowisko na trasie tramwaju 4-6, czyli w samym centrum miasta. &lt;br /&gt;Nie, ja wcale nie narzekam. W sumie mi to nie przeszkadza - do pracy i tak chodzę na piechotę, tramwajem nie jeżdżę, sąsiedzi są na parterze a my na trzecim piętrze więc ich prawie nie słychać. A odremontowane miasto będzie jeszcze piękniejsze niż jest teraz. &lt;br /&gt;Zwłaszcza że w ciągu ostatniego roku można było zauważyć bardzo pozytywny trend w odnawianiu - na skwerach i ulicach pojawiły się fontanny, źródełka i różne inne wodne konstrukcje. Fakt, na początku dość sceptycznie na to patrzyłam myśląc że cóż, będzie to kolejne składowisko brudu i kurzu o które nikt nie będzie dbał. Ale nie, fontanny te nie dość że nadal działają, to jeszcze cieszą się ogromną popularnością. &lt;br /&gt;W gorące dni, zwłaszcza gdy temperatura osiągnęła przez niektórych wytęsknione 38 stopni, są one wręcz oblegane przez dzieci, rodziców i psy. Moją ulubioną teraz jest ta która znajduje się na placu Wolności - Szabadsag ter. Codziennie wracam tamtędy po pracy i obserwuję stadko krzyczących maluchów. Nie jest to zwykła fontanna - woda wytryskuje wprost z chodnika a strumieniem wody można sterować nadeptując na odpowiednie płyty chodnikowe. Można wejść do środka wodnego prostokątu, a potem spokojnie wyjść przez siebie otwarte wodne "drzwi". &lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/TGKCl-GvOiI/AAAAAAAABEw/b_LJYX66lWo/s1600/DSC00212_3.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/TGKCl-GvOiI/AAAAAAAABEw/b_LJYX66lWo/s320/DSC00212_3.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5504105283438197282" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Okoliczna dzieciarnia traktuje to jak darmowy basen, całkowicie mokre biegają w kostiumach kąpielowych. Myślę że wielu dorosłych obserwujących tą zabawę z bezpiecznego dystansu też by tak chciało, ale pewnie uważają że nie wypada...&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/TGKAAhsqPJI/AAAAAAAABEo/zEz2Xkk5R4g/s1600/DSC00211_5.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/TGKAAhsqPJI/AAAAAAAABEo/zEz2Xkk5R4g/s320/DSC00211_5.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5504102441134210194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-6038698701507232190?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/6038698701507232190/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2010/08/summer-in-city.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/6038698701507232190'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/6038698701507232190'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2010/08/summer-in-city.html' title='Summer in the city'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/TGKCl-GvOiI/AAAAAAAABEw/b_LJYX66lWo/s72-c/DSC00212_3.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-6673602359030193929</id><published>2010-07-05T01:23:00.000-07:00</published><updated>2010-07-05T05:53:39.618-07:00</updated><title type='text'>Cisza i jej przyczyny</title><content type='html'>Dokładnie wtedy kiedy na Węgrzech zaczęły się upały my wylecieliśmy do Mongolii. &lt;br /&gt;Cóż, podróż była dość długa, ale przecież to jest daleko. Najpierw przelot do Monachium, potem długi lot do Pekinu i krótszy do Ulaanbaatar. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/TDHVvvj1n8I/AAAAAAAABEI/YUsm6GrQjk8/s1600/P6080226.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/TDHVvvj1n8I/AAAAAAAABEI/YUsm6GrQjk8/s320/P6080226.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5490404436938694594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po ponad 24 godzinach podróży nareszcie dotarliśmy do UB, tak "lokale" nazywają Ulaanbaatar. Miasto jest ślicznie położone - w dolinie otoczonej intensywnie zielonymi o tej porze roku wzgórzami. Samo miasto jest niestety dość nieciekawe. Jest to typowa dla postsowieckich krajów, także obecna w naszym regionie, mieszanka nowoczesnych budynków ze stali i szkła, z sowieckimi szarymi bryłami. Na całe szczęście samym centrum jest też parę buddyjskich klasztorów, z czego jeden nawet czynny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/TDG-8KwtdDI/AAAAAAAABDg/wfb8IAppQbE/s1600/P6090256.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 218px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/TDG-8KwtdDI/AAAAAAAABDg/wfb8IAppQbE/s320/P6090256.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5490379361631433778" /&gt;&lt;/a&gt; Po rozpakowaniu się i szybkim prysznicu musieliśmy pędzić na pierwsze spotkanie. No i tu mnie spotkał szok termiczny - było tylko 5 stopni! A prognoza pogody którą sprawdziłam jeszcze przed wyjazdem mówiła o 18-20 stopniach! Przez kolejny tydzień więc marzłam w marynarce i dwóch swetrach. Po mieście poruszaliśmy się głównie samochodem, wiec nie zamarzłam kompletnie. Ruch drogowy jest raczej w stylu bliskiego wschodu, wieczne korki, wszyscy trąbią na siebie i się wpychają poza kolejką. Policjanci raczej są bezradni, a jednak nadal starają się kierować ruchem z podwyższeń na skrzyżowaniach dróg. W białych nieprzemakalnych płaszczach wyglądają raczej jak lekarze a nie poważni stróże porządku na drogach stolicy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatniego dnia przed wyjazdem nareszcie mieliśmy wolne od pracy i spotkań i pojechaliśmy poza miasto do parku narodowego o nazwie XIII wieczna Mongolia. Nie jest to skansen w naszym europejskim tego słowa znaczeniu, gdzie na małej przestrzeni nagromadzone są różne cuda i dziwy starej drewnianej architektury czy też wiejskie Kościółki. Ten mongolski skansen był prawdopodobnie wielkości miasta Budapeszt, z paroma obozami położonymi co najmniej 3-4 kilometry od siebie. Przed wjazdem do parku, jakieś 50 kilometrów od UB, można najpierw odwiedzić 32-metrowego Dzingis Khana. Jest to mauzoleum wybudowane na kompletnym pustkowiu, w miejscu gdzie według legendy ten wielki wódź Mongołów (który jest dla nas barbarzyńcą a dla nich bohaterem) znalazł złoty bicz który potem pomógł mu podbić świat. Można się wdrapać (lub wjechać windą) aż na głowę konia, skąd można podziwiać widoki i groźnie wyglądającą twarz wielkiego Mongoła. A potem do parku jedzie się już tylko przez pustkowia, od czasu do czasu mijając namioty w których rzeczywiście żyją cały rok ludzie. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/TDHLXy3Yd_I/AAAAAAAABDw/jNua5-W82os/s1600/kartka1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/TDHLXy3Yd_I/AAAAAAAABDw/jNua5-W82os/s400/kartka1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5490393030392838130" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W samym skansenie czy raczej parku, można wejść do takich jurt, zobaczyć jak wytwarza się tradycyjne ozdoby, zobaczyć jak kiedyś wyglądało tradycyjne życie. Podobno nie różni się od warunków w których dziś żyją mieszkańcy jurt. Można też &lt;br /&gt;pojeździć na koniu czy też wielbłądzie, no i spróbować tradycyjnej kuchni mongolskiej. Niestety, muszę przyznać że potrawy nie wyglądają zachęcająco. Do picia podano nam typową mongolską herbatę - z mlekiem, solą i masłem. Do jedzenia, na dobry początek sałatka z marchewką i pociętym sercem, już nie dopytywałam się jakiego zwierzęcia i smażone placuszki wypełnione mielonym mięsem. Potem zupa z kluskami i Kawałkami baraniny, bardzo tłusta i trochę jakby bez smaku. Pozwolicie że ich smak pozostawię bez dalszego komentarza. Może tylko dodam - jestem już z powrotem w Budapeszcie, zdrowa i cała. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/TDHRk2IdBxI/AAAAAAAABEA/3TG5BKOJxts/s1600/Kartka2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/TDHRk2IdBxI/AAAAAAAABEA/3TG5BKOJxts/s400/Kartka2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5490399851677812498" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-6673602359030193929?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/6673602359030193929/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2010/07/cisza-i-jej-przyczyny.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/6673602359030193929'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/6673602359030193929'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2010/07/cisza-i-jej-przyczyny.html' title='Cisza i jej przyczyny'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/TDHVvvj1n8I/AAAAAAAABEI/YUsm6GrQjk8/s72-c/P6080226.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-8529142115690042298</id><published>2010-04-17T10:50:00.000-07:00</published><updated>2010-04-17T11:06:36.660-07:00</updated><title type='text'>Bez (po)lotu</title><content type='html'>No tak. Jutro miałam lecieć. Oczywiście nigdzie nie polecę, bo wielka czarna chmura dosięgła nawet Węgry. A tym razem wybierałam się daleko, aż do Mongolii. &lt;br /&gt;Mogłabym co prawda pociągiem do Moskwy i potem koleją transyberyjską w kierunku do Pekinu żeby wysiąść w Ulanbaatar. Pociąg odjeżdża w każdy wtorek z dworca w Moskwie czyli teoretycznie mogłabym zdążyć. Podobno jest to najciekawsza transyberyjska trasa, długa na 7,621 km, pociąg przecina Syberię, potem całą Mongolię, i podróż by trwała 5 dni. Jeszcze jeden dzień i przez pustynię Gobi dojechałabym do Pekinu. &lt;br /&gt;Mogłabym sobie kupić pierwszą klasę i wtedy w przedziale z prysznicem byłabym z czterema innymi osobami. Ciekawe czy tak jak w Polsce są przedziały męskie i damskie. Cena którą znalazłam na internecie jest lekko szokująca - 600 USD za bilet na drugą i prawie 1,000 USD za pierwszą klasę! Chyba poczekam aż chmura przejdzie...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-8529142115690042298?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/8529142115690042298/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2010/04/bez-polotu.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/8529142115690042298'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/8529142115690042298'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2010/04/bez-polotu.html' title='Bez (po)lotu'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-4118927899685601607</id><published>2010-03-27T14:23:00.000-07:00</published><updated>2010-04-05T13:39:03.107-07:00</updated><title type='text'>Gooral w mieście nad Dunajem</title><content type='html'>Już Świeta, nawet i po świetach, a ja jeszcze nie napisałam o dniu przyjaźni p-w! &lt;br /&gt;Zamiast na statek A38 trafiłam w dzień przyjaźni polsko-węgierskiej do klubu Godor. (Już o nim kiedyś pisałam, jest to tak zwana "dziura" narodowa, klub powstały w miejsce przerwanej budowy teatru narodowego. W sumie chyba dobrze zrobili że nie ma tam teatru. Jest za to miejsce spotkań młodzieży (i nie tylko), zadbany trawnik na którym można zrobić piknik i nie zawsze czysty basen z pływająca po środku dość alternatywną rzeźbą. Rzeźba chyba nie przeżyła zimy, bo jej nie widziałam.)&lt;br /&gt;W Godor koncerty zaczęły się dopiero po 9tej, najpierw słoweńska dość głośna i w sumie nieciekawa kapela, potem rodzimy zespół Gooral, który zrobił totalną furorę! Udało mi się znaleźć ich klip na youtube, dla zainteresowanych: &lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=KIQE91KOneU "&gt;http://www.youtube.com/watch?v=KIQE91KOneU &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed klubem za to moją uwagę zwróciły pewne nogi, a raczej noga, wysoka chyba na dwa piętra bloku na gdańskiej Zaspie. Muszę przyznać że wyglądała dość atrakcyjnie w czarnej pończosze ze szwem z tyłu. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/S7pCn0lbQlI/AAAAAAAAA48/U3_zAMqMcoY/s1600/noga.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 160px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/S7pCn0lbQlI/AAAAAAAAA48/U3_zAMqMcoY/s200/noga.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5456747150410728018" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na schodach schodzących do klubu stoi też ogromna niczym wieża szminka, tusz do rzęs, wielkie żelazko, suszarka do włosów, odkurzacz, garnitur, biały stanik na którym można sobie przysiaść, a na ich samym szczycie niczym wielka brama stoi pralka do prania przez którą można przejść. Jest to wystawa wielkich wynalazków dla kobiet (a raczej pewnie ułatwiających życie i pracę kobiet) w XX wieku - począwszy od roku 1900 po jednym na każde dziesięciolecie. Do każdego takiego cuda techniki dołączona jest karteczka kto kiedy to skonstruował, niestety wyłącznie po węgiersku. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/S7pG06OoXTI/AAAAAAAAA5E/UcTbfZYKyA0/s1600/pralka.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 160px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/S7pG06OoXTI/AAAAAAAAA5E/UcTbfZYKyA0/s200/pralka.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5456751773310541106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Muszę przyznać że ciekawie to wygląda, fajnie wkomponowuje się w teren parku i zwraca uwagę sporej ilości ludzi. Wieczorem w Godor spotyka się sporo młodzieży, bo jest tu trochę tańsze piwo, można posiedzieć przy stoliczkach na zewnątrz, a na schodzach skonsumować znacznie tańsze piwo lub wino przyniesione z pobliskiego sklepu Match. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/S7pHTOUKzEI/AAAAAAAAA5M/uUk5JNYs5BQ/s1600/schody.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 160px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/S7pHTOUKzEI/AAAAAAAAA5M/uUk5JNYs5BQ/s200/schody.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5456752294098553922" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-4118927899685601607?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/4118927899685601607/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2010/03/gooral-w-miescie-nad-dunajem.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/4118927899685601607'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/4118927899685601607'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2010/03/gooral-w-miescie-nad-dunajem.html' title='Gooral w mieście nad Dunajem'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/S7pCn0lbQlI/AAAAAAAAA48/U3_zAMqMcoY/s72-c/noga.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-1091745639099390517</id><published>2010-03-23T02:56:00.001-07:00</published><updated>2010-03-23T03:33:37.081-07:00</updated><title type='text'>Dziś święto!</title><content type='html'>Pozdrawiam wszystkich - dziś dzień przyjaźni polsko-węgierskiej. Nie wiem dlaczego akurat 23ci kwietnia. Pewnie ma to coś wspólnego z Józefem Bemem albo może Stefanem Batorym? Udało mi się tylko wyczytać iż data ta została ustanowiona przez Parlament Węgierski 12go marca 2007 roku, deklaracją większości głosów. Nikt się nie wstrzymał, tak nas lubią! &lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/S6iW_hinY2I/AAAAAAAAA40/hDSLzc7SbVM/s1600-h/logo_baratsag.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/S6iW_hinY2I/AAAAAAAAA40/hDSLzc7SbVM/s320/logo_baratsag.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5451773367011468130" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dziś wieczorem idę więc na statek A38 na koncert Zakopower i paru innych zespołów bardziej czy mniej polsko-węgierskich. Statek jest ukraiński, stoi na Dunaju koło mostu Petofiego po stronie Budy. Ma podobno najlepszą w Budapeszcie salę koncertową. Byłam tam już na paru koncertach. Jak tylko muzycy rozruszają tłum to cały statek się rusza, czuć jak drżą ściany i dno. W sam raz więc na świętowanie dnia przyjaźni polsko-węgierskiej. &lt;br /&gt;Imprezy też są w Godor o ktorym już pisałam kiedyś - tam jest koncert słoweńskiej (dlaczego akurat?) kapeli. Oprócz tego dla koneserów będą pokazy filmu Bolek i Lolek, czyli jak to się nazywa po węgiersku - Lolka Bolka. Będzie też degustacja przysmaków kuchni polskiej, ciekawe czy jakiś Węgier ruszy barszcz czerwony. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę że z okazji warto nauczyć się jak jest po węgiersku: "Polak Węgier dwa bratanki, i do szabli i do szklanki". Więc proszę bardzo, niekoniecznie dokładne tłumaczenie, ale najczęściej używane na Węgrzech: "Lengyel, magyar – két jó barát, együtt harcol, s issza borát". &lt;br /&gt;Powodzenia w nauce!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-1091745639099390517?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/1091745639099390517/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2010/03/dzis-swieto.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/1091745639099390517'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/1091745639099390517'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2010/03/dzis-swieto.html' title='Dziś święto!'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/S6iW_hinY2I/AAAAAAAAA40/hDSLzc7SbVM/s72-c/logo_baratsag.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-5298846163338073035</id><published>2010-03-20T07:18:00.001-07:00</published><updated>2010-03-20T07:38:24.053-07:00</updated><title type='text'>Idzie wiosna</title><content type='html'>Już od trzech dni mamy słońce i temperaturę powyżej 14 stopni. Dziś chyba rekord roku - termometr przed Dworcem Nyugati, zaraz koło brzydkiego budynku Skali i Kaisera pokazuje ponad 17 stopni! &lt;br /&gt;Sąsiedzi pootwierali okna, wietrzą pościel. Ja więc wzięłam się do mycia okien. Nie jest to łatwe w starych mieszkaniach z wysokimi sufitami. Co prawda nie mamy dużo okien - jedno w sypialni, jedno w kuchni, i jedno w dużym pokoju. Ale są one olbrzymie, z podwójnymi szybami, wysokie chyba na trzy metry. Są one zazwyczaj dzielone na górną nie otwieraną część i dolną dzieloną. Jeszcze nie opracowałam niestety techniki mycia górnej części, zwłaszcza z zewnątrz, kiedy trzeba wywieszać się poza okno, z 3ciego piętra w starym budownictwie. Góra okien więc na razie nie będzie umyta. Mycie rozkładam na parę dni - na razie czyste jest tylko okno kuchenne, a raczej jego dolna część. &lt;br /&gt;A od jutra walka z ogródkiem w Nagymaros. Jest tam teraz kupa zeschniętych gałęzi, chwasty jeszcze nie zdążyły odrosnąć. Tulipany które zasadziłam w październiku powoli wychylają główki, ale reszta nadal wygląda jak pobojowisko i plac budowy. Nie wiem za bardzo za co się najpierw zabrać. Przekopać ziemię czy już można coś sadzić? Jako niedoświadczony ogrodnik już drugi rok uczę się metodą prób i błędów i zabijam większość zasadzonych roślinek. Błędem na pewno było posadzenie róży w cieniu, nigdy nie urosła i uschła tydzień po posadzeniu. Za to pnąca róża rośnie ładnie, ale w ogóle się nie chce pnąć! Co robić? &lt;br /&gt;Mam nadzieję że w tym roku będzie lepiej! Jakieś porady?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-5298846163338073035?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/5298846163338073035/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2010/03/idzie-wiosna.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/5298846163338073035'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/5298846163338073035'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2010/03/idzie-wiosna.html' title='Idzie wiosna'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-3731975971214218742</id><published>2010-02-19T01:05:00.000-08:00</published><updated>2010-02-19T01:55:33.873-08:00</updated><title type='text'>Węgierskie adidasy - buty Tisza</title><content type='html'>Tak jak my mieliśmy Sofixy produkowane w Radomiu, to Węgrzy mieli buty Tisza, czyli Tisza Cipő produkowane w Martfű na wschód od Budapesztu. Dzięki Wikipedii wiem że fabryka założona została przez samego Thomasa Batę w latach 30tych i od 1970 roku zaczęli produkować węgierskie adidasy- Tisza Cipő. Wysyłali je oczywiście do przyjaciół z bloku wschodniego, ale też i na zachód, do Stanów i Wielkiej Brytanii. Nie pamiętam takich butów u nas na rynku, ale może nie eksportowali dziecięcych modeli? Firma nie przeżyła zmian systemowych i zamknięto fabrykę w latach 90-tych. Ale w 2003 Tisza Cipő znów się pojawiło na rynku, produkując tak modne teraz buty retro. &lt;br /&gt;A ja potrzebowałam wygodnych butów na zwiedzanie Jerozolimy. Takich na płaskim obcasie, coś sportowego, ale nie za bardzo bo lubię chodzić w spódnicach. Przypomniałam sobie że jest fajny sklep zaraz kolo stacji metra Astoria, Tisza czy coś w tym stylu. Z bardzo charakterystyczną duża literą T. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/S35bvQfrdjI/AAAAAAAAA4Q/1xvmYbKevJI/s1600-h/DSC00105.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 160px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/S35bvQfrdjI/AAAAAAAAA4Q/1xvmYbKevJI/s200/DSC00105.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5439886267349956146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Poszłam, kupiłam parę brązowych butów, z zielona literką T z boku, dobrze wykończone, nawet w środku skóra, no i nareszcie super wygodne. Cena umiarkowana, trochę tańsze niż Pumy czy Nike. Nawet nie zdawałam sobie sprawy że dołączyłam do rzeszy młodych (i nie tylko) ludzi dla których te buty to znak rozpoznawczy, symbol pewnego stylu życia, wyluzowania i bycia cool. Tak więc zupełnie nieświadomy kolejny krok do węgierskości, w butach Tisza, czy raczej w Tisza cipő? &lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/S35euUbcT7I/AAAAAAAAA4o/tKroVAriXzQ/s1600-h/DSC_0013.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 132px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/S35euUbcT7I/AAAAAAAAA4o/tKroVAriXzQ/s200/DSC_0013.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5439889549760942002" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;PS. I. pozazdroscił mi moich Tiszów, też sobie kupił! &lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/S35eE2J70rI/AAAAAAAAA4g/i3YGgB8BgfU/s1600-h/DSC_0003.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 132px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/S35eE2J70rI/AAAAAAAAA4g/i3YGgB8BgfU/s200/DSC_0003.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5439888837259809458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-3731975971214218742?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/3731975971214218742/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2010/02/wegierskie-adidasy-buty-tisza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/3731975971214218742'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/3731975971214218742'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2010/02/wegierskie-adidasy-buty-tisza.html' title='Węgierskie adidasy - buty Tisza'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/S35bvQfrdjI/AAAAAAAAA4Q/1xvmYbKevJI/s72-c/DSC00105.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-6041215387151529595</id><published>2010-01-22T04:01:00.000-08:00</published><updated>2010-01-22T04:15:31.775-08:00</updated><title type='text'>Jedzenie w locie</title><content type='html'>Linie lotnicze, tak jak i restauracje też powinny mieć ranking jedzenia. &lt;br /&gt;Na przykład taki Malev, czyli węgierskie linie lotnicze - niestety by był w zupełnej końcówce. Na krótkich lotach europejskich dają tam zupełnie niejadalne kanapki, czyli twardawa bułka bez masła z grubym kawałkiem sera. I to wszystko, żadnego pomidorka, ogórka czy nawet papryki, mimo iż jej na Węgrzech przecież pod dostatkiem. Na dłuższych lotach też nie ma uczty. Podczas lotu do Izraela dostałam zimną i zupełnie bez smaku jajecznicę. Pewnie z proszku. Za to deser był dobry - czekoladowy muffin. LOT ma o wiele lepsze kanapki, z masełkiem, albo majonezem, z warzywami, bułki są z ciemnego pieczywa. KLM i Lufthansa są porównywalne, zwłaszcza na krótkich lotach. &lt;br /&gt;Za to zdecydowanym zwycięzca są Tureckie Linie Lotnicze. Pasażerowie dostają menu, z którego mogą sobie wybrać jedno danie. Jedzenie jest smaczne, dobrze przyprawione i podają do niego ciepłe bułki. &lt;br /&gt;Tak, jedzenie jest dobre, tylko nie są na czas. Czekam na lotnisku już drugą godzinę na lot do Istanbulu a opóźnienie ciągle się zwiększa... Żeby tylko potem dali coś dobrego do jedzenia!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-6041215387151529595?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/6041215387151529595/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2010/01/jedzenie-w-locie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/6041215387151529595'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/6041215387151529595'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2010/01/jedzenie-w-locie.html' title='Jedzenie w locie'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-2390387332824488234</id><published>2010-01-08T11:41:00.000-08:00</published><updated>2010-01-08T12:06:56.946-08:00</updated><title type='text'>Odwiedziny</title><content type='html'>Przyjechała do mnie mama. Dawno nie była u nas i parę rzeczy w mieszkaniu pozmienialiśmy. Mamy też parę raczej nietypowych gadżetów, o raczej niespotykanych walorach użytkowych. Mamy konewkę pomalowaną w etniczne wzory, przywiezioną z Afryki. Stoi sobie na półce. Mamy stare walizki zabrane z ulicy z dorocznego wiosennego czyszczenia miasta. Trzymamy w nich płyty CD. Kiedyś, jak nie zapomnę, napiszę o tym czyszczeniu i zamieszczę sporo zdjęć, bo nikt normalny mi nie uwierzy. Teraz rolę choinki przejęło drzewko oliwne, które taszczyłam ze sobą z Izraela (zafundowałam sobie dzięki niemu dość dokładne przeszukanie bagażu i oglądanie wszystkich rzeczy, ale o tym też może innym razem). &lt;br /&gt;Mama o nic nie pyta. Tylko patrzy. &lt;br /&gt;Tylko raz nie wytrzymała. Spytała się: "Co robią te papierowe ozdoby na abażurze?".&lt;br /&gt;Właśnie, co robią?&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/S0eKgew8NjI/AAAAAAAAAnE/PXBX08OrlPU/s1600-h/DSC00117.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/S0eKgew8NjI/AAAAAAAAAnE/PXBX08OrlPU/s320/DSC00117.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5424456566809835058" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dla zupełnie niewtajemniczonych, te piramidki to są pułapki na moje ulubione zwierzęta domowe - mole. Jest to część mojej wendetty wymierzonej w całkowitą eksterminację moli w dużym pokoju. Wlatują one do takiej piramidki zwabione feromonami i przylepiają się do ścianek. Na zawsze, na śmierć. Wiem, brzmi to trochę barbarzyńsko. Ale skuteczne!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-2390387332824488234?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/2390387332824488234/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2010/01/odwiedziny.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/2390387332824488234'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/2390387332824488234'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2010/01/odwiedziny.html' title='Odwiedziny'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/S0eKgew8NjI/AAAAAAAAAnE/PXBX08OrlPU/s72-c/DSC00117.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-4211445534104979355</id><published>2010-01-06T01:40:00.000-08:00</published><updated>2010-01-06T01:57:42.724-08:00</updated><title type='text'>Udało się!</title><content type='html'>Mam naklejkę na szybę! Udało się i trwało to tylko 20 minut. Nawet nie zdążyłam przeczytać jednego rozdziału książki. Jednak system nie jest idealny, nawet nie wiedziałam że w innych dzielnicach inaczej to zorganizowali. Fakt, dziś rano wszyscy byli bardzo mili, pan strażnik pomógł mi wybrać odpowiedni numerek i nikt nie kwestionował że mam inne nazwisko niż mój mąż. Nawet wszystko udało mi się zrozumieć. &lt;br /&gt;Myślę że dziś pogoda też jest po mojej stronie - od wczoraj pada śnieg. Powoli nas zasypuje i może dlatego w biurze było mniej ludzi. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/S0RcRgCBohI/AAAAAAAAASg/cOAuRpy3IlI/s1600-h/DSC00113.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 160px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/S0RcRgCBohI/AAAAAAAAASg/cOAuRpy3IlI/s200/DSC00113.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5423561306986881554" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Może uda mi się też mój nowy eksperyment - próbuję używać lewej ręki do obsługi myszki. Jestem praworęczna, ale niestety ostatnio boli mnie nadgarstek, podobno od myszki właśnie. Trochę mi to opornie idzie, ale podobno można się przyzwyczaić... Zobaczymy, daję sobie tydzień. Trzymajcie więc kciuki!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-4211445534104979355?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/4211445534104979355/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2010/01/udao-sie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/4211445534104979355'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/4211445534104979355'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2010/01/udao-sie.html' title='Udało się!'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/S0RcRgCBohI/AAAAAAAAASg/cOAuRpy3IlI/s72-c/DSC00113.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-5258565347964124415</id><published>2010-01-05T03:04:00.001-08:00</published><updated>2010-01-05T03:37:57.094-08:00</updated><title type='text'>Obcokrajowiec w Budapeszcie</title><content type='html'>Żeby nasz samochód mógł być zaparkowany pod naszym domem i w obrębie naszej dzielnicy potrzebna jest mała srebrna matryca czyli naklejka na przednią szybę. Węgrzy nazywają to nieoczekiwanie łatwo do wymówienia jako "parkolasi matrica". Oczywiście nauczona doświadczeniem wiem że rzeczy małe, choć łatwo-wymawialne, na Węgrzech załatwia się raczej w skomplikowany i czasochłonny sposób. &lt;br /&gt;Tak więc - najpierw samochód i jego właściciel muszą być zarejestrowane w danym dystrykcie Budapesztu. Może i dobrze, po raz pierwszy mój mąż będzie pełnoprawnym mieszkańcem Budapesztu! Na przykład będzie mógł ze mną isć głosować w następnych wyborach do lokalnego samorządu XIII dystryktu. Super, nie mogę się doczekać... &lt;br /&gt;Ale wracając do matrycy - trzeba też wykazać że wszystkie podatki za samochód, ubezpieczenie itd. zostały zapłacone (o czym się dowiedziałam dziś). Potrzebne jest do tego specjalne poświadczenie. Ok, da się zrobić. Dziś teść powinien mi to przefaksować. Oprócz tego trzeba isć na pocztę uiścić opłatę za "matricę" i parkowanie. Teoretycznie mogłabym to potem przesłać pocztą, ale można było to zrobić tylko do 4tego stycznia. A kwit do opłacenia dostaliśmy oczywiście... no tak, 4tego stycznia, mimo iż wysłane to zostało do nas 28go grudnia. Nie jest to niespodzianka, zazwyczaj przesłanie kartki urodzinowej z jednej ulicy na druga trwa w Budapeszcie co najmniej tydzień. &lt;br /&gt;No problem, poszłam na pocztę i zapłaciłam. Potem jeszcze tylko trzeba pofatygować się więc do specjalnego biura Budapesti Önkormányzat Parkolási Kft. które te matryce wydaje, tam postać w godzinnej kolejce i potem pokazać to wszystko urzędnikowi który wyda matrycę albo postanowi poprosić o jeszcze jeden druczek, potwierdzenie albo dodatkową opłatę. &lt;br /&gt;Wszystko to jest niezbyt skomplikowane i można teoretycznie załatwić w pół dnia. Jeśli ma się pół dnia wolnego, no i jeśli mówi się po węgiersku. Bo w Budapesti Önkormányzat Parkolási nikt nie mówi w żadnym innym języku. Byłam, wiem i muszę wrócić jutro rano z poświadczeniem zapłacenia podatku...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-5258565347964124415?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/5258565347964124415/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2010/01/obcokrajowiec-w-budapeszcie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/5258565347964124415'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/5258565347964124415'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2010/01/obcokrajowiec-w-budapeszcie.html' title='Obcokrajowiec w Budapeszcie'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-675397473364219658</id><published>2009-12-30T15:32:00.000-08:00</published><updated>2009-12-30T15:32:31.368-08:00</updated><title type='text'>Trauma pourlopowa (pomieszane polskie znaki)</title><content type='html'>Nie wiem dlaczego, ale zawsze po powrocie z wakacji rzucam się do gotowania. Może to moj sposob na odreagowanie stresow podroży? Drugim sposobem jest na pewno podjadanie cukierkow marcepanowych... Co zwłaszcza teraz, w okresie poswiatecznym jest bardzo niebezpieczne. Wegrzy produkuja chyba najlepszy marcepan jaki jadlam. Robia cukierki, owijane kolorowymi papierkami, i wieszaja je na choince. Najlepszym producentem moim zdaniem jest Szamos Marcepan (czytaj oczywiscie "samosz"), miekki marcepan, obtaczany w pol-slodkiej czekoladzie. Doskonale koi nerwy!  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do gotowania to zupelnie przenioslam sie do kuchni i eksperymentuje z nowymi potrawami. Wczoraj była kacsa czyli kaczka. Zrobiłam ją w specjalnym glinianym naczyniu, w którym podobno nie wysycha. Naczynie przed włożeniem do piekarnika trzeba namoczyć w wodzie a potem stopniowo podnosić temperaturę pieczenia. Kacse niestety wyszła tak sobie, bo jako nieodpowiedzialni kucharze zostawiliśmy ją samą w domu (w piekarniku) i pojechaliśmy na zakupy do Tesco. Wyschła z tęsknoty i z żalu przypalił jej się spód. Byliśmy za to bardzo głodni i tak ją schrupaliśmy. Najwspanialszemu z mężów nawet smakowało! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś wieczorem za to zrobiłam tort waflowy Pichingera. Nawet nie wiedziałam że to tak się nazywa, dopoki nie znalazlam przepisu na internecie. Oczywiście nie miałam większości skladnikow, nie dodalam surowych zoltek, ograniczylam ilosc masla i curku itd. Ale masa wyszla smaczna, posmarowalam nia wafle i teraz schna pod uciskiem 1001 przepisow dobrej kuchni i albumu zdjec Roberta Capy. Jutro potne wafle i wtedy zobaczymy! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wafle maja byc na deser po obiedzie sylwestrowym. Jutro przychodza do nas znajomi - pierwszy raz od paru lat nareszcie wszyscy spedzaja sylwestra (czyli Szilveszter) w Budapeszcie. Niestety nie udalo nam sie uzgodnic planow na wieczor. Wiec wpadlismy na pomysl obiadu sylwestrowego. O dziwo wszyscy przyjda. Wiec bedziemy miec sporo gosci, duzo dobrego jedzenia i wina. Jutro bede wiec gotowac od rana i pewnie podjadac jeszcze wiecej cukierkow marcepanowych! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zycze udanego Szilvesztra i dobrego nowego roku 2010!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-675397473364219658?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/675397473364219658/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/12/trauma-pourlopowa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/675397473364219658'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/675397473364219658'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/12/trauma-pourlopowa.html' title='Trauma pourlopowa (pomieszane polskie znaki)'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-8816861466947648023</id><published>2009-12-25T07:47:00.000-08:00</published><updated>2009-12-26T03:11:00.147-08:00</updated><title type='text'>Sniadanie z widokiem na wzgorza Golan (nadal bez polskich znakow)</title><content type='html'>W Wigilie zjedlismy sniadanie w pierwszej zydowskiej osadzie w Galilei od czasow rzymskich. Zostala zalozona jakies sto lat temu, przez emigrantow z naszej czesci Europy i nazywa sie Rosh Pina czyli kamien wegielny. Ci co znaja troche wegierski moga miec inne skojarzenia, na zupelnie inny temat. Jest to bardzo mile miasteczko, pelne malych sklepikow i warsztatow artystycznych. Domy sa glownie kamienne, parterowe, z niebieskimi okiennicami. Niektore niestety w zupelnej rozsypce. Sniadanie bylo z widokiem na wzgorza Golan, w restauracji o nazwie Pina Barosh. Przyniesli nam lemoniade, i dwie wielkie tace  z twarogami, oliwkami i ryba a chleb byl jeszcze cieply. Mnie szczegolnie smakowalo ziolowe miaslo z czosnkiem i przyprawa bardzo popularna w Izraelu o nazwie Zatar. Zatar to jest suszony tymianek, prazona pszenica, prazony sezam, sumak i pare innych skladnikow ktorych niestety nie udalo mi sie zidentifykowac. Swietnie pasuje tez do pieczonych ziemniakow i twarogu. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SzTg4hfxZMI/AAAAAAAAASE/sjlWPjD2_C8/s1600-h/DSC_1018.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 212px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SzTg4hfxZMI/AAAAAAAAASE/sjlWPjD2_C8/s320/DSC_1018.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5419203513302475970" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po powrocie do domu, a raczej do domu w ktorym chwilowo sie zatrzymalismy, wzielismy sie za owoc o nazwie anona. Znalazlam jej polska nazwe - cherymoja. Owoc wyglada musze przyznac niezbyt zachecajaco, jest spory, ten co jadlam mial 30 cm. dlugosci, ma zielonkawa skorke ktora uklada sie jakby w luski. W srodku jest bialy, z duzymi ciemnymi pestkami. Miazsz jest dosc miekki i mozna go jesc na surowo. Smak w sumie atrakcyjny - lekko slodkawy, przypominajacy jakby jablko, troche mango, ale mniej intensywne. Niestety owoc jest bardzo wrazliwy i trudno do przewozenia, dlatego tez prawie nie dostepny w naszej szerokosci geograficznej. &lt;br /&gt;Dla zainteresowanych - cherymoja w calosci: &lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SzTkbJ1gd9I/AAAAAAAAASM/adpmuDVnLB0/s1600-h/DSC_0965.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 132px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SzTkbJ1gd9I/AAAAAAAAASM/adpmuDVnLB0/s200/DSC_0965.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5419207406781495250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ostatnie minuty cherymoji: &lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SzTk6oMSE7I/AAAAAAAAASU/ptJ1KHiUBjI/s1600-h/DSC_0967.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 132px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SzTk6oMSE7I/AAAAAAAAASU/ptJ1KHiUBjI/s200/DSC_0967.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5419207947506029490" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-8816861466947648023?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/8816861466947648023/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/12/sniadanie-z-widokiem-na-wzgorza-golan.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/8816861466947648023'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/8816861466947648023'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/12/sniadanie-z-widokiem-na-wzgorza-golan.html' title='Sniadanie z widokiem na wzgorza Golan (nadal bez polskich znakow)'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SzTg4hfxZMI/AAAAAAAAASE/sjlWPjD2_C8/s72-c/DSC_1018.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-902614720365072092</id><published>2009-12-22T11:49:00.001-08:00</published><updated>2009-12-22T12:18:16.663-08:00</updated><title type='text'>Wielkie zarcie (bez polskich znakow)</title><content type='html'>Nie mam szans zainstalowania na tym komputerze polskich znakow. Wiec dzis bedzie bez polskich. &lt;br /&gt;A bedzie o jedzeniu. &lt;br /&gt;To moj piaty dzien w Izraelu. Bylismy w Jerozolimie, potem w Netanii a teraz siedzimy w Hajfie i jezdzimy po polnocej czesci kraju. Dzis rano zebralismy sie dosc pozno, po obfitym sniadaniu z co najmniej piecioma rodzajami serow i twarogow. Pojechalismy do starego miasta arabskiego Akka, by tam poszwedac sie po starych uliczkach, zobaczyc port i podziemne miasto krzyzowcow. No i zeby zrobic zakupy na arabskim targu.  &lt;br /&gt;Pietruszka (ogromniaste liscie), mieta, pomidory, baklazany, suszony bob, pare owocow i warzyw ktorych nie moge nazwac, no i ryby. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SzEocQg2irI/AAAAAAAAAR8/sHEKnvUDaa0/s1600-h/DSC_0791.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 132px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SzEocQg2irI/AAAAAAAAAR8/sHEKnvUDaa0/s200/DSC_0791.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5418156292637625010" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Oczywiscie tez bardzo mocno pachnace przyprawy i pare rodzajow oliwek. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SzElvEIwNYI/AAAAAAAAARk/AJz6zB6S9Mg/s1600-h/DSC_0735.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 132px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SzElvEIwNYI/AAAAAAAAARk/AJz6zB6S9Mg/s200/DSC_0735.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5418153317197952386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zmeczeni po zakupach poszlismy do najbardziej popularnego baru hummusowego w miescie. Jedlismy oczywiscie hummus, i oliwki, i swierza pite. Ja odwazylam sie tez na ostre papryczki. Pychotki udokumentowane na zdjeciu, w towarzystwie z lemoniada. Jest cieplo, ponad 20 stopni wiec lemoniada jak najbardziej wskazana! &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SzEl_02yV2I/AAAAAAAAARs/PxNqbtBmFIE/s1600-h/DSC_0785.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 132px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SzEl_02yV2I/AAAAAAAAARs/PxNqbtBmFIE/s200/DSC_0785.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5418153605153838946" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Potem pojechalismy pod granice Libanska. Jeszcze dwa -trzy lata temu nie bylibysmy w stanie tam nawet sie zblizyc. Dzis bylo tam spokojnie, nawet nudnawo, troche turystow takich jak my ogladajacych jaskinie i napis Bejrut 120 km. Moze nastepnym razem, za pare lat bedziemy w stanie przekroczyc granice i odwiedzic Bejrut? Na razie niestety nie mozna nawet spojrzec na druga strone przez zasieki i mocno zakamuflowana brame wjazdowa. 10 metrow dalej juz byl Liban. &lt;br /&gt;Wieczorem zmeczeni po pelnym wrazen dniu oczywiscie znow bylismy glodni. Razem z Orit, daleka kuzynka I. ugotowalismy bob z cebula i czosnkiem. Potem zrobilismy kurczaka  w sosie cytrynowym, i salatke z pomirodow koktailowych z mieta, pietruszka i szczypiorkiem. Jako dodatek byl kuskus. Swierze przyprawy i ziola pachnialy na caly dom, a moze i na cala Hajfe?!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-902614720365072092?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/902614720365072092/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/12/wielkie-zarcie-bez-polskich-znakow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/902614720365072092'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/902614720365072092'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/12/wielkie-zarcie-bez-polskich-znakow.html' title='Wielkie zarcie (bez polskich znakow)'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SzEocQg2irI/AAAAAAAAAR8/sHEKnvUDaa0/s72-c/DSC_0791.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-5646607427069148037</id><published>2009-12-16T21:36:00.000-08:00</published><updated>2009-12-16T21:43:21.669-08:00</updated><title type='text'>Węgier w podróży</title><content type='html'>Jak na prawdziwą Węgierkę przystało mimo iż podróżuję samolotem zrobiłam sobie kanapki. Przecież nigdy nie wiadomo jaki posiłek Malev, czyli węgierskie linie lotnicze, zaserwuje. Kanapi są oczywiście z salami czy jak oni to nazywają szalami i papryką. Papryka jest chyba marokańska, ale szalami jak najbardziej węgierskie. "Pick Teli szalami" - spróbujcie się zapytać Węgra jakie szalami jest najlepsze. (dla niewtajemniczonych - Pick to jest firma, Teli to rodzaj szalami, a znaczy to "zimowe").&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-5646607427069148037?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/5646607427069148037/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/12/wegier-w-podrozy.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/5646607427069148037'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/5646607427069148037'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/12/wegier-w-podrozy.html' title='Węgier w podróży'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-2953844337584733063</id><published>2009-12-16T03:57:00.000-08:00</published><updated>2009-12-16T04:45:14.132-08:00</updated><title type='text'>Odliczanie</title><content type='html'>Wszyscy w Budapeszcie odliczają. &lt;br /&gt;Na placu przed Bazyliką Stefana zapłonęły cztery świeczki na wieńcu adwentowym. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SyjLvOX1czI/AAAAAAAAAQs/9EzfGuLct7I/s1600-h/DSC_0086.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 132px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SyjLvOX1czI/AAAAAAAAAQs/9EzfGuLct7I/s200/DSC_0086.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5415802564085379890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jest to tradycja zupełnie dla mnie nowa, bardziej powszechna w krajach anglosaskich niż w Gdańsku i spotkałam się z tym dopiero tutaj, na Węgrzech. Większość moich węgierskich znajomych ma takie wieńce w domu, zazwyczaj zrobione z gałązek choinki, ozdobione suszonymi kwiatami, czasem bombkami. Można kupić taki gotowy wieniec w kwiaciarni, albo zrobić samemu. Zapala się po jednej świeczce każdej niedzieli adwentu. Pozostała więc tylko jedna świeczka, która zapali się w ta niedzielę. &lt;br /&gt;(Z praktycznego punktu widzenia adwent oznacza też że wszystkie sklepy są czynne i w soboty i niedziele trzy tygodnie przed Swiętami. W centrach handlowych szał!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z koleji na placu Vorosmarty w samym centrum miasta co roku organizowany jest adwentowy kiermasz, gdzie można kupić różne mniej lub bardziej folkowo-węgierskie prezenty. Sprzedają też tam grzane wino, białe lub czerwone. Byłam tam przedwczoraj, wino można było kupić na straganie organizacji charytatywnych a pieniądze ze sprzedaży zostaną przekazane do sierocińca. Bardzo mi się spodobał ten pomysł, wino dobre i jeszcze pieniądze się komuś przydadzą. Oprócz tego na kiermaszu można posłuchać muzyki i obejrzeć węgierskie tańce ludowe. W sumie jest to bardzo popularne miejsce epatujące niesamowitą świąteczną atmosferą nie tylko dla turystów, ale i też dla samych Węgrów. &lt;br /&gt;Ja trafiłam akurat na pokaz czardasza. Byłam pełna podziwu dla tancerzy - podskoki, klaskania i wywijanie nogami, i to w parustopniowym mrozie, w samych koszulach. Dziewczyny były trochę cieplej ubrane, ale i tak widać było jak im zimno! &lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SyjTHvulypI/AAAAAAAAARE/GFmKJ-eUDMc/s1600-h/DSC00086.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 160px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SyjTHvulypI/AAAAAAAAARE/GFmKJ-eUDMc/s200/DSC00086.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5415810681937447570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na placu Vorosmarty też jest odliczanie. Na budynku cukierni Gerbaud zawieszono ogromny kalendarz adwentowy. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SyjTXcklnpI/AAAAAAAAARM/k8ciPft_iI4/s1600-h/DSC_0049.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 212px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SyjTXcklnpI/AAAAAAAAARM/k8ciPft_iI4/s320/DSC_0049.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5415810951673126546" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SyjTf-64fkI/AAAAAAAAARU/nA3trEPolZw/s1600-h/DSC_0050.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 212px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SyjTf-64fkI/AAAAAAAAARU/nA3trEPolZw/s320/DSC_0050.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5415811098332397122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Każde okno budynku reprezentuje kolejny dzień odliczany od początku adwentu do Wigilii i jest uroczyście otwierane każdego dnia. Takie kalendarze mama nam kupowała w Pewexie i pamiętam że nie byłam zbyt szczęśliwa że można było zjeść tylko jedną małą czekoladkę dziennie. &lt;br /&gt;A ja mam własne odliczanie - przedurlopowe! Pierwszy raz nie będę z rodziną na Święta... Ale w Wigilię będę co prawda nie w Betlejem, ale pojedziemy do Nazaretu. Czekają mnie dwa tygodnie w (mam nadzieję) słonecznym i ciepłym Izraelu. &lt;br /&gt;A Budapeszt coraz bardziej biały...&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SyjVpOdqcPI/AAAAAAAAARc/hkY1fVPbWEo/s1600-h/DSC00091.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 160px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SyjVpOdqcPI/AAAAAAAAARc/hkY1fVPbWEo/s200/DSC00091.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5415813456146886898" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-2953844337584733063?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/2953844337584733063/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/12/odliczanie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/2953844337584733063'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/2953844337584733063'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/12/odliczanie.html' title='Odliczanie'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SyjLvOX1czI/AAAAAAAAAQs/9EzfGuLct7I/s72-c/DSC_0086.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-3676541717403073466</id><published>2009-12-11T16:47:00.001-08:00</published><updated>2009-12-11T16:57:09.363-08:00</updated><title type='text'>Bitwa zakończona. Tylko czy wojna wygrana...</title><content type='html'>Odkurzyłam, wymyłam szafki, wyrzuciłam z ciężkim sercem przyprawy, mąkę, kaszę i parę innych rzeczy. Odmalowałam ściany, żeby zatrzeć ślady zbrodni. Spryskałam specjalnym płynem, zamknęłam drzwi i udałam się na emigrację. &lt;br /&gt;Tak się zakończyła parodniowa walka z molami i tym co kiedyś miało być molem. Takie wijące stworzonka znalazłam w najbardziej zagadkowych miejscach w kuchni. Na przykład pod spodem radia, albo pod zegarem (a raczej na jego baterii). Już z internetu dowiedziałam się że mole uwielbiają miejsce pod samym sufitem. Tylko jak dosięgnąć sufitu w ponad 4metrowym starym budapesztańskim budownictwie? Powiem tylko - nie było łatwo. Tak, walka zakończona... I teraz pozostaje czekać. Czy znów się pojawią po urlopie? (Urlopie moim czy ich....?)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-3676541717403073466?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/3676541717403073466/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/12/bitwa-zakonczona-tylko-czy-wojna.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/3676541717403073466'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/3676541717403073466'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/12/bitwa-zakonczona-tylko-czy-wojna.html' title='Bitwa zakończona. Tylko czy wojna wygrana...'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-6774144994322354861</id><published>2009-12-03T13:45:00.001-08:00</published><updated>2009-12-03T14:01:12.752-08:00</updated><title type='text'>Inwazja</title><content type='html'>W bloku na gdańskiej Zaspie mieliśmy mrówki, czasem nawet karaluchy, ble. Ale nigdy moli. Oczywiście wiedziałam co to "mol", i że nie lubi lawendy, i że bardzo lubi wełnę (zwłaszcza drogie swetry i szale). Ale nie wydaje mi się żebym widziała kiedyś takiego mola. Na pewno nie przed przyjazdem do Budapesztu, i zamieszkaniem w pięknym starym budynku. Z molami oczywiście. &lt;br /&gt;Teraz już wiem że są co najmniej dwa rodzaje moli - Élelmiszermoly i Moly. Czyli mol spożywczy i normalny, czyli te które gnieżdżą się w kuchni i te w sypialni. Uff... Walka z nimi jest obłędna i chyba z góry skazana na porażkę. Trzeba je regularnie tępić, każdy typ innymi sposobami. Sięgnęłam więc po inne środki - mieszkanie pachnie jak wzgórza Tihany (skąd pochodzi węgierska lawenda) i wszędzie mamy lepiące się piramidki do których przylepiają się zwabiane zapachem mole. Kolejne ble...! Najgorzej jest latem, ale teraz jest przerwa. Czy zimą zapadają w sen zimowy, a może odleciały do ciepłych krajów. &lt;br /&gt;Nie wiedziałam jednak że mole, a raczej ich larwy, lubią też orzechy i przyprawy, o czym przekonałam się w niedziele robiąc sałatkę z prażonymi orzechami. Więc nie, nie odleciały, ale przeniosły się do kuchni rozmnażać! Bleeeeeeeeeee! &lt;br /&gt;Czy ja się kiedykolwiek ich pozbędę??????????&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-6774144994322354861?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/6774144994322354861/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/12/inwazja.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/6774144994322354861'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/6774144994322354861'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/12/inwazja.html' title='Inwazja'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-4898358378607531136</id><published>2009-11-19T11:52:00.001-08:00</published><updated>2009-11-19T12:15:55.154-08:00</updated><title type='text'>Trochę o granatach i innych dziwach</title><content type='html'>W moim pokoju hotelowym leży na podłodze dwa kilo granatów. &lt;br /&gt;Nie wiem jak je zapakować, raz, żeby na granicy się nie przyczepili, a dwa... żeby się nie zgniotły. Chyba już wiadomo o jakie granaty mi chodzi. &lt;br /&gt;Pierwszy raz spróbowałam ten dziwny owoc w sąsiednim kraju, którego nazwy w Baku nie powinno się wymieniać. Dla nich wojna z Armenią nadal trwa, nawet jeśli jest w stanie zawieszenia broni. Zupełnie tego nie rozumiem, chyba do tego trzeba się urodzić na Kaukazie. Wracając do granatów. Tutaj robi się z nich sos do mięsa, wyciska sok, albo je w kawałkach. Sok jest raczej cierpki, smakiem przypominający nasz porzeczkowy. Ale oczywiście jak to moja koleżanka Aynur podkreśla - to nie to samo, granat to granat, w Azerbaijanie oczywiście jak wszyscy wiedzą najlepszy i niczym nie można go zastąpić. Więc i ja nie jestem w stanie niczym go nie zastąpić i liczę na wyrozumiałość linii lotniczych. Oprócz samych owoców mam tez cztery litry soku. Próbka na załączonym obrazku - dumny azerski granat w towarzystwie soku granatowego. Może jeszcze tylko dodam że sok oczywiście jest czerwony a nie granatowy. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SwWiks_qSNI/AAAAAAAAAQU/wzLyn69xO_I/s1600/DSC00071.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 160px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SwWiks_qSNI/AAAAAAAAAQU/wzLyn69xO_I/s200/DSC00071.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405905679165311186" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z pozostałych impresji azerbaijanskich - bardzo podobają mi się pijalnie herbaty. Dziś widziałam taką mikroskopijną, w małym pokoiku na starym mieście był samowar, parę małych szklaneczek do tureckiej herbaty i to wszystko. Warunki takie, że nasz sanepid raz dwa zamknąłby taki przybytek. Herbatę sprzedają też babcie obok przystanków autobusowych, z termosów. Można się napić czekając na swój autobus albo marszrutke (busik). &lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SwWiQkNdKpI/AAAAAAAAAQM/9VAlv2dufws/s1600/DSC00064.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 160px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SwWiQkNdKpI/AAAAAAAAAQM/9VAlv2dufws/s200/DSC00064.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405905333209868946" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-4898358378607531136?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/4898358378607531136/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/11/troche-o-granatach-i-innych-dziwach.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/4898358378607531136'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/4898358378607531136'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/11/troche-o-granatach-i-innych-dziwach.html' title='Trochę o granatach i innych dziwach'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SwWiks_qSNI/AAAAAAAAAQU/wzLyn69xO_I/s72-c/DSC00071.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-287447497071256531</id><published>2009-11-18T10:30:00.000-08:00</published><updated>2009-11-19T12:18:42.931-08:00</updated><title type='text'>Odlotowy post</title><content type='html'>Już od dwóch dni staram się trzymać nisko ziemi i nie odlecieć. Okazało się że miasto Baku w Azerbejdżanie nie bez przesady tak się nazywa - w języku azerskim znaczy to wietrzne miasto. Wiatr jest tak silny że poprzewracał drzewa w centrum miasta, i prawie zerwał mi z głowy czapkę. No i ten latający wszędobylski pył, piasek i gruz z okolicznych budowli. Bo Baku się całe remontuje, za pieniądze ze wydobycia ropy i gazu. Historyczne budynki w centrum są pięknie odnawiane, oświetlane i pachnące świeżością. Mniej stare budynki w centrum są zrównywane z ziemią (na załączonym obrazku) i w ich miejsce stawiane są 20-30 piętrowe nowoczesne wieżowce, wszystkie w dziwnym stylu nowoczesno-orientalnym. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SwQ-jOGgC1I/AAAAAAAAAP0/3OVptHU6rkU/s1600/DSC00049.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 160px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SwQ-jOGgC1I/AAAAAAAAAP0/3OVptHU6rkU/s200/DSC00049.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405514227553143634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SwWn4AfYXgI/AAAAAAAAAQk/vHX5jMtn2HA/s1600/DSC00061.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 160px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SwWn4AfYXgI/AAAAAAAAAQk/vHX5jMtn2HA/s200/DSC00061.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405911508374281730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Więc za parę lat będzie tu zupełnie pięknie. A na razie piękne i świecące (dosłownie) są rządowe budynki i bardzo nieliczne jeszcze meczety. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SwRBEk1mF1I/AAAAAAAAAQE/o62aHOiDvA8/s1600/DSC00058.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 160px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SwRBEk1mF1I/AAAAAAAAAQE/o62aHOiDvA8/s200/DSC00058.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405516999615190866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Mnie miasto podoba się takie jakim jest teraz, z krzywymi uliczkami, budynkami polskich i niemieckich architektów z początku 20 wieku, zamówionych przez potentatów naftowych takich jak Nobel czy Rotschild, z prześliczną, częściowo tylko odnowioną starówką z 12 wieku, no i Bulwarem Nafciarzy o którym pisał w swoich notatkach z podróży po Kaukazie Ryszard Kapuściński.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-287447497071256531?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/287447497071256531/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/11/odlotowy-post.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/287447497071256531'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/287447497071256531'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/11/odlotowy-post.html' title='Odlotowy post'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SwQ-jOGgC1I/AAAAAAAAAP0/3OVptHU6rkU/s72-c/DSC00049.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-8216985813055124559</id><published>2009-10-28T11:11:00.000-07:00</published><updated>2009-10-28T11:26:34.854-07:00</updated><title type='text'>Wpis detektywistyczny</title><content type='html'>Wygląda na to że wszyscy wynajmujący mieszkania w Sztokholmie wyjechali właśnie do Afryki i szukają najemców do swoich pięknych i luksusowych mieszkań. Ceny bardzo rozsądne, mieszkania, jak mówi ogłoszenie w samym centrum. Na pewno idealne! &lt;br /&gt;Skąd o tym wiem? Szukam właśnie małego mieszkania/hotelu na trzy noce w cetrum pięknej stolicy Szwecji. Przylatuję tam z rodzicami w przyszłym tygodniu z (jeszcze piękniejszego, oczywiście jestem obiektywna) Gdańska by odwiedzić mojego I. Zaczęło się niewinnie - znalazłam parę dobrych ogłoszeń na necie, miłosiernie nie wspomnę nazwy strony. I dostałam parę bardzo osobistych odpowiedzi, że właśnie stoi puste mieszkanie w centrum miasta, luksusowe i prawie za darmo a właściciele szukają najemcy który będzie je traktował jak swoje. Mam tylko wypełnić poniższe dane (nie ma pytania o numer karty kredytowej). I niech God Bless me. I wtedy dopiero olśniło mnie! Przecież to ogłoszenie nie jest prawdziwe i ktoś chce ode mnie wyłudzić pieniądze! Tylko jak? Gdzie ten kruczek? Pomocy!!!!!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-8216985813055124559?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/8216985813055124559/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/10/wpis-detektywistyczny.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/8216985813055124559'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/8216985813055124559'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/10/wpis-detektywistyczny.html' title='Wpis detektywistyczny'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-7972931271336038864</id><published>2009-10-27T09:45:00.000-07:00</published><updated>2009-10-27T10:08:51.326-07:00</updated><title type='text'>I po pierogach</title><content type='html'>Już pisałam o mojej manii pierogowej. Nie spodziewałam się że z czasem się to pogorszy, może mania rozwija się po 5 latach pobytu za krajem. Teraz muszę dołożyć do tego śledzie i barszcz czerwony. Pierogi i śledzie to jeszcze od czasu do czasu na Węgrzech można dostać. Ale barszcz to już zupelnie nie! Ciekawym jest też to że Węgrzy czują obrzydzenie do tej zupy i trzymają zawsze strategiczny dystans. Nie wiem z czego to wynika, każdy zapytany się krzywi na myśl że można zrobić zupę z buraka, i to podawać gościom. Ten ich wstręt niestety powoduje dość niezręczne sytuacje, zwłaszcza na mojej domowej Wigilii. &lt;br /&gt;Ale wracając do tematu pierogów. Już pewnie wiecie co nastąpi - tak, w Wwie zajadałam się i pierogami, i śledziami i to wszystko popijałam barszczem. &lt;br /&gt;W mojej ulubionej pierogarni na Starówce jest ponad 8 różnych rodzajów pierogów na słono i chyba tyle samo na słodko. Zawsze zamawiam moje ulubione ruskie (na marginesie - błagam, jeśli macie dobry przepis koniecznie mi go prześlijcie!). Ale tym razem spróbowałam też i wrocławskich, babuni, szwagra i tylko morskie zostały mi na następny raz. Dla tych jeszcze nie ogarniętych mania pierogową wyjaśnię - wrocławskie to z kasza, babuni z grzybami i mięsem, a szwagra z kapustą i mięsem. Przynajmniej tak jest w tej pierogarni: &lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Suck2L5WXhI/AAAAAAAAAPs/qP3gjspKq4Q/s1600-h/DSC00018.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 160px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Suck2L5WXhI/AAAAAAAAAPs/qP3gjspKq4Q/s200/DSC00018.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5397323191751695890" /&gt;&lt;/a&lt;br /&gt;A co z pierogami międzynarodowymi? Moja propozycja na węgierskie - z cukinią, bakłażanem i grillowaną papryką, a słodkie wypełniane piuree kasztanowym. Na pewno można znaleźć też i bułgarską czy też serbską wariację. Czekam na pomysły!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-7972931271336038864?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/7972931271336038864/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/10/i-po-pierogach.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/7972931271336038864'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/7972931271336038864'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/10/i-po-pierogach.html' title='I po pierogach'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Suck2L5WXhI/AAAAAAAAAPs/qP3gjspKq4Q/s72-c/DSC00018.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-5897421294243358204</id><published>2009-10-24T15:06:00.000-07:00</published><updated>2009-10-24T15:06:21.655-07:00</updated><title type='text'>Tym razem z kraju (a nie zagranicy)</title><content type='html'>Tym razem piszę z kraju, mojego kraju. I to nawet naszej stolicy Warszawy (no, raczej spod Wwy). Jutro mam się spotkać z mamą która przekaże mi BWBK (czyli Bardzo Ważny Bilet Kolejowy) na następną podróż do Gdańska. Tak, jestem teraz w Polsce, wracam do Bdp. we wtorek rano, by w niedzielę wieczorem jechać tym razem do Gdańska. Gdzie tu logika? &lt;br /&gt;Najważniejsze to jednak jest to że jutro zjem sobie pierogi a może nawet popiję piwem (albo raczej herbatą). Tylko nie wiem czy będę mieć miejsce na te pierogi bo od dwoch dni ładuję w siebię dużo jedzenia i napojów wysokokalorycznych. Tak jak jest to na treningach i konferencjach - śniadanie, przerwa kawowa, potem obiad z dwóch dań (ech, czasy obiadów dwudaniowych minęły jak tylko wyprowadziłam się od czujnej mamy), następna przerwa kawowa (te ciasteczka naprawdę są super smaczne) no i kolacja obowiązkowo z paróweczką i moim ulubionym chlebkiem razowym. Plus siedzenie na zajęciach. Chyba że wysiłek intelektualny i praca grupowa są równe maratonowi... Czytelników pozdrawiam z Ośrodka Samopomocy Chłopskiej w Miedzeszynie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-5897421294243358204?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/5897421294243358204/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/10/tym-razem-z-kraju-nie-zagranicy.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/5897421294243358204'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/5897421294243358204'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/10/tym-razem-z-kraju-nie-zagranicy.html' title='Tym razem z kraju (a nie zagranicy)'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-5263449476919022424</id><published>2009-10-20T04:38:00.000-07:00</published><updated>2009-10-20T04:41:37.342-07:00</updated><title type='text'>Ciąg dalszy sagi z biletami</title><content type='html'>System nadal nie działa. Zdesperowana napisałam do moich rodziców. Kupili mi bilet w Gdańsku, bez problemu, w promocji - Budapeszt - Gdańsk, z kuszetką, przez Warszawę w cenie biletu Budapeszt - Kraków. Promocja o której Pan z okienka w biurze Mav nie słyszał a nawet jakby słyszał to pewnie by nie powiedział bo mu by to zajęło zbyt dużo energii. &lt;br /&gt;Niech żyje PKP! :))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-5263449476919022424?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/5263449476919022424/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/10/ciag-dalszy-sagi-z-biletami.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/5263449476919022424'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/5263449476919022424'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/10/ciag-dalszy-sagi-z-biletami.html' title='Ciąg dalszy sagi z biletami'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-3268613416976847924</id><published>2009-10-20T02:34:00.001-07:00</published><updated>2009-10-20T03:02:11.278-07:00</updated><title type='text'>Kolejny mecz...</title><content type='html'>Zima zawitała do Budapesztu. Jest tak zimno że powyciągałam swoje zimowe ciuchy, zagrzebane na dnie szafy. Szkoda, taki ładny mam jesienny płaszcz, ale jest zdecydowanie za cienki. &lt;br /&gt;A dzisiaj jestem ubrana wyjątkowo ciepło. Zaraz po pracy idę na kolejny mecz: Debrecen - Fiorentina. Ubrana jestem jak na wyprawę na biegun - ciepłe spodnie, bielizna narciarska, szalik, czapka i dwie pary rękawiczek. Pewnie będzie 5 stopni, i siedzenie bez ruchu na stadionie. Mam nadzieję że atmosfera przynajmniej będzie ciepła, chyba że znów przegrają 4 do zera albo więcej. Nie wiem czy ludzie na stadionie to zniosą, mam nadzieję jednak że Debrecen zdobędzie przynajmniej jeden punkt.... Jestem też przygotowana na jedzenie pestek dyni - tym razem mam aż dwie paczki tych "meczowych" przysmaków. &lt;br /&gt;Muszę też przyznać się do błędu - w poprzednim wpisie wspominałam że LOKI to nazwa klubu. To nie jest prawda, to jest przezwisko klubu, który jest klubem kolejarskim. Stąd nazwa LOKI, od lokomotywy. Ach, Ci Węgrzy są tacy pomysłowi. &lt;br /&gt;Wiem, trochę jestem złośliwa (niestety dzis nie wychodzi mi "s" si, cenzurę proszę o wybaczenie). Ale mam powody - przed chwilą wróciłam z biura MavStart, które jest w centrum miasta i można w nim kupić bilety na pociąg. Postanowiłam trochę nietypowo pojechać pociągiem do Gdańska (przez Kraków) by z Gdańska polecieć do Sztokholmu, gdzie rezyduje I., mój ulubiony i jedyny mąż. Niestety nie udało mi się kupić biletu. Pan z okienka po sprawdzaniu ceny i połączenia przez 5 minut, powiedział mi żebym poszła sobie na spacer, na 10, może 30 minut, a może nawet godzinę. Czy to żart? Nie, system nie działa. Niestety, to już nie pierwszy raz kiedy nie mogę kupić biletu, albo wykupić kuszetki. Parę razy musiałam polować na godziny kiedy kasa międzynarodowa na dworcu zachodnim będzie czynna, to raz. A dwa żeby jeszcze komputer (tak, w liczbie pojedynczej, bo był tam jeden komputer)w tej kasie był włączony, żeby Pani z okienka mogła się udać na zaplecze i wydrukować mi bilet na kuszetkę. I nie było to w 1990 roku kiedy nawet w moich snach nie widziałam się w Budapeszcie. Ostatni raz kiedy tak polowałam na moją kuszetkę do Warszawy był w 2007 roku...No comments. &lt;br /&gt;Dodam tu ciekawostkę - dworzec zachodni - Nyugati nazywa się tak nie dlatego że jest na zachodzie miasta, ale dlatego że pociągi z niego odjeżdżają/a raczej odjeżdżały na zachód (no, na północ też). Jest jeszcze w Budapeszcie dworzec Południowy/Deli i Wschodni/Keleti. Wiadomo już o co chodzi. Dodam tylko, że pociągi do Polski odjeżdżają z dworca Keleti, czyli wschodniego... Znów no comments. &lt;br /&gt;Ciekawe czy system tylko nie lubi mnie czy też inne osoby mają takie same doswiadczenia...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-3268613416976847924?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/3268613416976847924/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/10/kolejny-mecz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/3268613416976847924'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/3268613416976847924'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/10/kolejny-mecz.html' title='Kolejny mecz...'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-9041088017959496490</id><published>2009-09-30T04:43:00.000-07:00</published><updated>2009-09-30T05:00:08.046-07:00</updated><title type='text'>Mecz Debrecen - Lion</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SsNGNoL6sfI/AAAAAAAAAPA/eI6O54aF66g/s1600-h/DSC00252.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SsNGNoL6sfI/AAAAAAAAAPA/eI6O54aF66g/s320/DSC00252.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5387226779204891122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tak, robię się coraz bardziej węgierska. &lt;br /&gt;Byłam wczoraj na meczu węgierskiego klubu Debrecen z francuskim Lionem, na stadionie Puskasa w Budapeszcie. Jadłam pestki dyni i rzucałam łupinki na ziemię, wrzeszczałam "Hajra LOKI" (czyli do przodu Loki - Loki to nazwa klubu z Debrecenu) no i strasznie się przejmowałam jak już od 4tej minuty "mój klub" zaczął przegrywać. Na następny mecz (bo mam bilet na trzy kolejne mecze...) muszę założyć czerwony sweter i namalować sobie węgierską flagę na policzkach. Zrobić parę zdjęć i bez problemu dadzą mi obywatelstwo, może nawet nie będę musiała zdawać egzaminu z języka? &lt;br /&gt;Następne dwa mecze będą z Fiorentina no i Liverpoolem. Muszę przyznać że Węgrzy bardzo dobrze zorganizowali mecz, bez problemu i bez czekania weszliśmy na stadion, po meczu podstawili dodatkowe wagony metra, było sporo policji, ale mimo iż Debrecen przegrał 4-0 nie widziałam żeby były jakieś problemy z kibicami. &lt;br /&gt;A było nas podobno 40 tysięcy. Sporo. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SsNII1flBqI/AAAAAAAAAPI/pqK2kWKWzFY/s1600-h/DSC00254.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SsNII1flBqI/AAAAAAAAAPI/pqK2kWKWzFY/s320/DSC00254.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5387228895900927650" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-9041088017959496490?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/9041088017959496490/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/09/mecz-debrecen-lion.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/9041088017959496490'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/9041088017959496490'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/09/mecz-debrecen-lion.html' title='Mecz Debrecen - Lion'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SsNGNoL6sfI/AAAAAAAAAPA/eI6O54aF66g/s72-c/DSC00252.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-3949073970630135105</id><published>2009-08-03T06:47:00.000-07:00</published><updated>2009-08-03T07:17:34.620-07:00</updated><title type='text'>Martwa Natura</title><content type='html'>Węgrzy chyba jak żaden inny naród świata ozdabiają wszystkie miejsca publiczne przeróżnymi pomnikami, rzeźbami czy tablicami pamiątkowymi, które ot tak sobie wyrastają po środku ulicy. Mnie to się akurat podoba. &lt;br /&gt;Na przykład na wybrzeżu w Nagymaros jest seria rzeźb wylegujących się na trawniku, w cieniu drzew. Autorem paru z nim jest węgierski rzeźbiarz Peter Kaubek. Mieliśmy dość długą dyskusję czy ona jest w ciąży czy może jadła zbyt dużo tuczących węgierskich przysmaków.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Snbsjd2ccOI/AAAAAAAAAOo/P5EshhaUIy0/s1600-h/DSC00218_2.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Snbsjd2ccOI/AAAAAAAAAOo/P5EshhaUIy0/s320/DSC00218_2.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365736100111085794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Druga babeczka już o wiele seksowniejsza, dłuta Gyurcseka Ferenca o zachęcającej nazwie "Lato". &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SnbwUkFr_rI/AAAAAAAAAOw/nRJpuwvslJ4/s1600-h/DSC00220_2.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SnbwUkFr_rI/AAAAAAAAAOw/nRJpuwvslJ4/s320/DSC00220_2.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365740242134105778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;No i nie mogę się powstrzymać - muszę zamieścić najnowsze zdjęcie rozwoju budowy pod pracą. Parę tygodniu temu budowlańcy zaanektowali rzeźbę "Dobrego Policjanta" i uczynili go "Dobrym Pracownikiem": &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SnbqomClj7I/AAAAAAAAAOY/TzltRMFVofc/s1600-h/DSC00214_4.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SnbqomClj7I/AAAAAAAAAOY/TzltRMFVofc/s320/DSC00214_4.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365733989185589170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A dziś przerobili go na "Żółtą Kukłę". Czy to ma jakiś polityczny podtekst? &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SnbrAH0XRFI/AAAAAAAAAOg/RVZEmr2HPXc/s1600-h/DSC00221_2.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SnbrAH0XRFI/AAAAAAAAAOg/RVZEmr2HPXc/s320/DSC00221_2.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365734393389728850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-3949073970630135105?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/3949073970630135105/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/08/martwa-natura.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/3949073970630135105'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/3949073970630135105'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/08/martwa-natura.html' title='Martwa Natura'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Snbsjd2ccOI/AAAAAAAAAOo/P5EshhaUIy0/s72-c/DSC00218_2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-4937472948344399751</id><published>2009-07-28T03:28:00.000-07:00</published><updated>2009-07-28T04:00:15.122-07:00</updated><title type='text'>Leczo(wanie)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Sm7YsfJ1t8I/AAAAAAAAAOQ/iZhV_FRY93w/s1600-h/125306.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Sm7YsfJ1t8I/AAAAAAAAAOQ/iZhV_FRY93w/s320/125306.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363462465033451458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przed przyjazdem na Węgry leczo zawsze kojarzyło mi się z naszym wakacyjnym żeglowaniem i puszkowanym jedzeniem. Było chyba w dużych słoikach z parówkami o które zawsze się biłam ze starszym bratem. Już nie pamiętam był to wyrób węgierski czy może rodzimy. &lt;br /&gt;Po przyjeździe do Magyarów okazało się że lecso (bo taka jest poprawna węgierska pisownia) to prawie potrawa narodowa, bardzo popularna latem, zwłaszcza w wielkie upały. Wczoraj znów było ciepławo. To znaczy temperatura nareszcie nie przekroczyła 30 stopni, ale mi i tak było ciepło. Dlatego też zrobiliśmy na kolację właśnie lecso. Podam nasz domowy przepis, przygotowanie tego nie zajmuje nawet 20 minut! &lt;br /&gt;Przepis na leczo/lecso dla dwóch osób (z dokładką): &lt;br /&gt;Trzeba mieć cebulę, 4 pomidory i pół kilo żółtej papryki, która w Polsce, jak już w ogóle ją można dostać, nazywana jest "blondynką". Dla mięsożernych można dodać kiełbasę paprykową albo parówki. Cebulę kroi się drobno, podsmaża na oleju (w oryginale na tłuszczu gęsim), dodaje kiełbasę, potem pociętą w paseczki albo krążki paprykę (ja wolę krążki, lepiej wyglądają na talerzu) i potem na samym końcu pomidory, pocięte w kostki. Dla wrażliwych żołądków polecam obranie pomidorów ze skórki, ale na Węgrzech nie jest to konieczne bo nie mają one grubej skóry. To wszystko musi przez jakiś czas się gotować na wolnym ogniu aż papryka będzie miękka i pomidory się rozgotują. Czas gotowania zależy od jakości składników, nam to zajmuje zazwyczaj jakieś 10 minut. Na sam koniec można dodać pokrajane w kawałki parówki albo rozbełtane jajko i jeszcze podgotować minutkę. Lecso się je ciepłe, z chlebem. Jak ktoś lubi można dodać kawałki usmażonego kurczaka albo pokrojonego i ugotowanego ziemniaka. Ale to już chyba nie będzie lecso :) &lt;br /&gt;Mniam, idę odgrzać sobie resztki z wczoraj!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-4937472948344399751?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/4937472948344399751/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/07/leczowanie.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/4937472948344399751'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/4937472948344399751'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/07/leczowanie.html' title='Leczo(wanie)'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Sm7YsfJ1t8I/AAAAAAAAAOQ/iZhV_FRY93w/s72-c/125306.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-6377933889704714109</id><published>2009-07-27T07:13:00.000-07:00</published><updated>2009-07-27T07:26:56.360-07:00</updated><title type='text'>Udało się bez skaleczeń</title><content type='html'>Udało się nam przeżyć piątek i sobotę w ogrodzie pracując. I nic nam się nie stało! Żadnych obtarć, podrapanych rąk, alergii ani obciętych przez kosiarkę palców. (Ta aluzja jest do mojej mamy oczywiście, która cudem uniknęła obciecia palców przez kosiarkę, krew sikała co prawda, ale nadcięta została tylko opuszka, a ja nie zemdlałam. Praca w ogrodzie bywa niebezpieczna!) &lt;br /&gt;W piątek wieczorem zostaliśmy co prawda napadnięci przez komary ale nie zaliczam tego do ogólnej punktacji w walce z roślinkami. Więc chyba mogę nam dopisać punkt. Jest więc 3:1, nadal ogród a raczej dżungla, prowadzi. Zresztą sami zobaczcie z czym my się zmagamy: &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Sm23qrT3Z5I/AAAAAAAAAOA/NYSyHZaHJ1o/s1600-h/DSC00214_5.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Sm23qrT3Z5I/AAAAAAAAAOA/NYSyHZaHJ1o/s320/DSC00214_5.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363144675076564882" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W sobotę walczyłam z drzewami zasłaniającymi nam widok na zamek. Są to stare cypryski które się rozrosły do niebywałych rozmiarów, maja mało zieleni, i więcej uschniętych gałęzi. Z bólem serca je ścinałam. Ale widok to widok - bardzo romantyczny, zwłaszcza wieczorem jak włączą tam światła. Chcieliśmy więc mieć romantyczną kolację w oparach OFF i spiralki przeciw komarowej. Prawie się udało. Walkę będę kontynuować w przyszłą sobotę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-6377933889704714109?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/6377933889704714109/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/07/udao-sie-bez-skaleczen.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/6377933889704714109'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/6377933889704714109'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/07/udao-sie-bez-skaleczen.html' title='Udało się bez skaleczeń'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Sm23qrT3Z5I/AAAAAAAAAOA/NYSyHZaHJ1o/s72-c/DSC00214_5.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-7215983301418597770</id><published>2009-07-24T01:51:00.000-07:00</published><updated>2009-07-24T02:13:30.484-07:00</updated><title type='text'>Nasz domek za miastem nabiera kolorów</title><content type='html'>Tak, tak! Nasz mały drewniany domek już prawie gotowy. Mamy taras, małą sypialnię, małą łazienkę i dużą przestrzeń kuchenno-wypoczynkową (na razie składzik). Małe ale własne, no i z widokiem! &lt;br /&gt;Z tego wszystkiego tylko łazienka jest prawie w stu procentach gotowa. Po miesiącu poszukiwań kafli wkurzyliśmy się, wsiedliśmy w samochód i przy okazji odwiedzenia rodziny w Polsce kupiliśmy kafle Opoczna. Taniej, szybciej i o wiele większy wybór niż w węgierskich sklepach. No, może wybór tu jest, ale najczęściej trzeba zamawiać i czekać co najmniej miesiąc. A my przecież jesteśmy bardzo niecierpliwi. Ale teraz kafelki już są na swoim miejscu, dekory kwiatki wykonane przez mojego tatę też na swoim miejscu, wanna i cała reszta też. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Sml4RGBHxdI/AAAAAAAAANo/SWMbeUCN4Gc/s1600-h/DSC00202.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Sml4RGBHxdI/AAAAAAAAANo/SWMbeUCN4Gc/s320/DSC00202.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5361949066429711826" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ściany zostały pomalowane przez mistrza-męża i najważniejsze pomieszczenie już gotowe. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Sml5BtndhgI/AAAAAAAAAN4/HSRvjuKa924/s1600-h/DSC00196.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Sml5BtndhgI/AAAAAAAAAN4/HSRvjuKa924/s320/DSC00196.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5361949901693224450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;No, prawie, bo okazało się że podłoga jest za wysoko położona i drzwi się nie domykają. Dobrze że na razie nie mamy wielu gości. &lt;br /&gt;Kolory też pojawiły się tam gdzie kiedyś będzie kuchnia. Tym razem to ja malowałam, bo mąż (już bez "mistrz") się zmęczył przy malowaniu łazienki. Miał być trochę ciemniejszy czerwony, ale tak już wyszło i zostanie dopóki nam się nie znudzi. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Sml4iKG7QAI/AAAAAAAAANw/mdIwdHa_248/s1600-h/DSC00211_3.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Sml4iKG7QAI/AAAAAAAAANw/mdIwdHa_248/s320/DSC00211_3.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5361949359585574914" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W ten weekend czeka nas montowanie blatu w kuchni, impregnacja olejem z Ikei drewnianych mebli, malowanie drewna w środku (a jest prawie tylko drewno więc czeka nas sporo roboty) i walka z ogrodem. Jak na razie ogród wygrywa 3:0. Pierwszy punkt zdobyty kiedy po wyrwaniu wszystkich chwastów zaczęło odrastać i to w przyspieszonym tempie. Drugi punkt kiedy mąż nie mógł się wyprostować po wykopywaniu krzaka z korzeniami, a trzeci w zeszłym tygodniu kiedy drzewko które wycinałam rzuciło się na mnie i podrapało mi ramię. W efekcie wszyscy się pytają od kiedy mam kota w domu. Ale w tym tygodniu przywozimy posiłki w postaci kogoś kto nareszcie się zna na ogrodach i może nareszcie zdobędziemy pierwszy punkt!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-7215983301418597770?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/7215983301418597770/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/07/nasz-domek-za-miastem-nabiera-kolorow.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/7215983301418597770'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/7215983301418597770'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/07/nasz-domek-za-miastem-nabiera-kolorow.html' title='Nasz domek za miastem nabiera kolorów'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Sml4RGBHxdI/AAAAAAAAANo/SWMbeUCN4Gc/s72-c/DSC00202.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-7105234799010518336</id><published>2009-07-23T08:34:00.001-07:00</published><updated>2009-07-23T08:59:16.089-07:00</updated><title type='text'>Renowacja, budowa, rozbudowa miasta, oczywiście latem</title><content type='html'>Lato jest sezonem remontów, rozbudowy i przebudowy. W naszym domu mamy dwa remonty mieszkań u sąsiadów. Dobrze że nie bezpośrednio koło nas. Szykuje się remont Mostu Małgorzaty, który pewnie zablokuje cały Peszt i przejazd do Budy. A zaraz koło pracy mamy nadal przebudowę ulicy. Pisałam już o tym a teraz trochę więcej zdjęć. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SmiEbzhAVHI/AAAAAAAAANQ/cCt5xAH6F7Y/s1600-h/DSC00200_3.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SmiEbzhAVHI/AAAAAAAAANQ/cCt5xAH6F7Y/s320/DSC00200_3.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5361680969604551794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A drogowcy zrobili sobie wieszak z rzeźby Dobrego Policjanta. Przynajmniej widać na kim się artysta wzorował. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SmiDJDkO4rI/AAAAAAAAANI/OJ5GMKJuCyk/s1600-h/DSC00215_3.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SmiDJDkO4rI/AAAAAAAAANI/OJ5GMKJuCyk/s320/DSC00215_3.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5361679547983913650" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście w ten weekend jedziemy poza miasto i uciekamy od upałów i remontów. W planach basen w Vacu, z widokiem na zakole Dunaju oraz spacer po mieście i odwiedziny w mojej ulubionej cukierni. Nazywa się Desszert Szalon. http://www.desszertszalon.hu/ Sami zobaczcie jakie tam cuda mają - to jest wariacja na temat Dobos Torta (typowy tort węgierski): &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SmiHDwrhqqI/AAAAAAAAANY/kiJR-bwb2wU/s1600-h/DSC00205_2.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SmiHDwrhqqI/AAAAAAAAANY/kiJR-bwb2wU/s320/DSC00205_2.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5361683855061396130" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;Albo typowo francuski deser Creme Brulee. Polecam! &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SmiHjfloPZI/AAAAAAAAANg/GK9vYu_afZk/s1600-h/DSC00206_2.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SmiHjfloPZI/AAAAAAAAANg/GK9vYu_afZk/s320/DSC00206_2.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5361684400229072274" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-7105234799010518336?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/7105234799010518336/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/07/renowacja-budowa-rozbudowa-miasta.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/7105234799010518336'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/7105234799010518336'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/07/renowacja-budowa-rozbudowa-miasta.html' title='Renowacja, budowa, rozbudowa miasta, oczywiście latem'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SmiEbzhAVHI/AAAAAAAAANQ/cCt5xAH6F7Y/s72-c/DSC00200_3.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-9206185135086442191</id><published>2009-07-01T07:16:00.001-07:00</published><updated>2009-07-01T07:47:03.031-07:00</updated><title type='text'>Árviz czyli powódź w Budapeszcie (i poza)</title><content type='html'>W zeszłym tygodniu mieliśmy gości z Polski. Zazwyczaj odstępujemy im miejsce parkingowe w garażu a sami parkujemy samochód zaraz koło Dunaju, na tak zwanym Rakparcie, bo tylko tam jest bezpłatny parking, no i blisko domu. &lt;br /&gt;Niestety fala powodziowa doszła i do Budapesztu. W środę musieliśmy przestawić samochód parę metrów, bo woda była już dość blisko. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SktwQ8Y9y-I/AAAAAAAAAMg/fHLf6twCmN0/s1600-h/DSC00198_3.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SktwQ8Y9y-I/AAAAAAAAAMg/fHLf6twCmN0/s320/DSC00198_3.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5353496018451024866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W czwartek już musieliśmy przestawić samochód na inny parking bo woda była już w miejscu parkingu. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SktwqclhOsI/AAAAAAAAAMo/dGhbVQ58T-4/s1600-h/DSC00208_3.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SktwqclhOsI/AAAAAAAAAMo/dGhbVQ58T-4/s320/DSC00208_3.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5353496456590342850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Za to Węgrzy zdają się tym nie przejmować i znaleźli inne metody poruszania się po mieście, na przykład kajakiem. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Sktz5O8894I/AAAAAAAAAMw/8mtgNoIPchk/s1600-h/DSC00210.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Sktz5O8894I/AAAAAAAAAMw/8mtgNoIPchk/s320/DSC00210.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5353500009163454338" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na północ od Budapesztu też powódź. W N. domy na razie nie ucierpiały. Zalało niestety naszą ulubioną smażalnię kiełbasek, drogę rowerową a nadbrzeżna restauracja jest teraz niczym samotna wyspa. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Skt1e5ChB4I/AAAAAAAAAM4/VuFRUa2ykEg/s1600-h/DSC00213_3.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Skt1e5ChB4I/AAAAAAAAAM4/VuFRUa2ykEg/s320/DSC00213_3.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5353501755627865986" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Skt2e-qEoqI/AAAAAAAAANA/b_Wm6hhDSe4/s1600-h/DSC00217.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Skt2e-qEoqI/AAAAAAAAANA/b_Wm6hhDSe4/s320/DSC00217.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5353502856647582370" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-9206185135086442191?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/9206185135086442191/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/07/arviz-czyli-powodz-w-budapeszcie-i-poza.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/9206185135086442191'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/9206185135086442191'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/07/arviz-czyli-powodz-w-budapeszcie-i-poza.html' title='Árviz czyli powódź w Budapeszcie (i poza)'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SktwQ8Y9y-I/AAAAAAAAAMg/fHLf6twCmN0/s72-c/DSC00198_3.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-8872083062544216845</id><published>2009-06-26T03:58:00.000-07:00</published><updated>2009-06-26T04:33:56.184-07:00</updated><title type='text'>Dziennik budowy</title><content type='html'>To już nasze trzecie lato w domku z widokiem. &lt;br /&gt;Pierwszego lata jeszcze stała ruderka a ogród przypominał prawdziwą dżunglę. Jak tylko przycinałam gałęzie żywopłotu które mi zasłaniały widok z tarasu to za tydzień okazywało się że odrosły, i cholery jedne są jeszcze wyższe! Moja prywatna wojna z roślinami trwała. I trwa. &lt;br /&gt;Na początku łudziliśmy się że ruderkę da się odremontować, pomalować, zmienić podłogę i jakoś będziemy mogli zamieszkać od razu. Były nawet dwa pokoje - łazienko kuchnia z nową wanną i drugi salon (czyli cała reszta). Nie wiem co się z nami stało, jakie zaćmienie mieliśmy i łudziliśmy się że w tej kuchnio-łazience właściwie da się cokolwiek zrobić. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SkSrULvoTQI/AAAAAAAAALw/q3Pd6ed2b2I/s1600-h/596367394_1bdcff98ca.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SkSrULvoTQI/AAAAAAAAALw/q3Pd6ed2b2I/s320/596367394_1bdcff98ca.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5351590620461288706" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przecież mieliśmy plan by podziwiać widok każdego rana z przeszklonej werandy. I to zaraz teraz. Niestety okazało się że to co myśleliśmy jest podłoga było deskami położonymi bezpośrednio na piasku, pod dachem zagnieździły się myszy no i podłoga zaczęła nam butwieć. W międzyczasie niestety pękła nam rura z wodą bo źle zakręciliśmy na zimę (człowiek zawsze się uczy...). Wiec domek przypominał pobojowisko, po wojnie wygranej przez pająki, grzyb i pleśń. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SkSrxHrRmEI/AAAAAAAAAL4/oGTYOxOcOuU/s1600-h/596409178_b84753e01a.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SkSrxHrRmEI/AAAAAAAAAL4/oGTYOxOcOuU/s320/596409178_b84753e01a.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5351591117585487938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podjęliśmy więc ciężką (zwłaszcza finansowo) decyzje o wyburzeniu. Pomóc nam miał kuzyn. Ale jak to w rodzinie bywa, w najmniej odpowiednim momencie się na nas wypiął i zostaliśmy z rozwalającym się domem, bez specjalistów, co prawda z widokiem, ale bez widoków na przyszłość. Kryzys ten trochę trwał, bo oczywiście chcieliśmy mieć wszystko zaraz teraz i nie zdawaliśmy sobie sprawy jak długo trzeba na wszystko czekać. Przeszukałam chyba tysiąc stron internetowych z projektami domków, domów drewnianych, szkieletowych i murowanych. Było oczywiste że na dom murowany nas niestety nie stać. Drewniany z bali też szybko został skreślony. Zaczęłam nawet kupować węgierskie pisma dotyczące budowania domów drewnianych i szkieletowych i teraz mam imponujące słownictwo dotyczące bali, rodzajów drewna, okien i okiennic. &lt;br /&gt;Napisałam też maile do prawie wszystkich węgierskich, rumuńskich, ukraińskich, słowackich, polskich i nawet estońskich firm robiących domki składaki. Bo tylko coś takiego wchodziło w rachube (bo przecież chcieliśmy mieć domek teraz zaraz no i zrobiliśmy się trochę niecierpliwi). Odwiedziliśmy OBI, Praktikera, Baumax, i inne sklepy których nazwy już zlały mi się w jedno. Ale nic nie znaleźliśmy. Jak już na coś na było stać to nie wyglądało to zbyt zachęcająco, drewniane domy straszyły drziurami po sękach w ścianach, trzeba by było samemu to złożyć i tego typu inne przyjemności by nas czekały. &lt;br /&gt;I wtedy zdążył się (prawie) cud. Znaleźliśmy małą i w miarę nową firmę w Baji na południu Węgrzech, która robi domy na zamówienie, przywozi potem na ciężarówce i składa w trzy dni. Taki dom kanapka, raz dwa i gotowy, bez specjalistów koczujących na działce miesiącami, bez targowania się o każdy detal. I to za normalną cenę, z oknami zespolonymi, normalnymi drzwiami i jeszcze okiennicami! Zbyt piękne, prawda? A jednak udało się i przez jakiś czas nareszcie mogłam normalnie spać. Potem się jeszcze okazało że właściciel jest Rosjaninem i nareszcie mogę sobie z nim pogadać. Drewno było przywożone gdzieś z odchłani Syberii, suszone na Węgrzech i w Baji przycinane według projektu który sami mogliśmy wybrać albo im podesłać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czekało nas jednak jeszcze wyburzenie domu, i znalezienie ekipy która by nam zrobiła nowy fundament. Po rozebraniu starego domu okazało się że jednak moje czarnowidztwo czasem się sprawdza - nie miał on w ogóle fundamentu! Stał bezpośrednio na ziemi, więc wszystko trzeba było zaczynać od nowa. Nie tylko nam opadły ręcę...&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SkStIrhuM4I/AAAAAAAAAMA/330TEo1p0dQ/s1600-h/2600676461_291d27f7ff.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SkStIrhuM4I/AAAAAAAAAMA/330TEo1p0dQ/s320/2600676461_291d27f7ff.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5351592621857715074" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Widok na szczęście pozostał ten sam, trzeba było tylko odpowiednio się ustawić żeby nie widzieć kontem oka tego burdelu na działce. Więc staliśmy (prawie jak konie zasłaniając sobie oczy) i wpatrywaliśmy się w powolny Dunaj. I ćwiczyliśmy cierpliwość, cechę dotychczas nam zupełnie nie znaną. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SkSxH8q3dqI/AAAAAAAAAMY/C8g6gPa67PE/s1600-h/2613102828_c7daf9ff40.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SkSxH8q3dqI/AAAAAAAAAMY/C8g6gPa67PE/s320/2613102828_c7daf9ff40.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5351597007326115490" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jak już specjaliści od fundamentu opuścili plac budowy nawet nie sprzataliśmy, bo przecież nadchodzili następni, tym razem od składania domku. Nawet nie wiedziałam że węgierscy budowlańcy tak lubią Turo Rudi (węgierski przysmak jak myślałam tylko dla dzieci - twarożek oblany czekoladą). Do tej pory czasem znajdujemy papierki po Turo Rudi.Dla tych co nie zaznali jeszcze przyjemności jedzenia tego specjału zamieszczam zdjęcia z wikipedii:&lt;br /&gt;"Turo Rudi w Ubranku"&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SkSuiIldZ6I/AAAAAAAAAMI/IO9cDWIERR0/s1600-h/800px-Rudi_ruhaban.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SkSuiIldZ6I/AAAAAAAAAMI/IO9cDWIERR0/s200/800px-Rudi_ruhaban.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5351594158666377122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SkSu0A_htDI/AAAAAAAAAMQ/sUg-ywB0mfU/s1600-h/200px-Rudi_akt.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SkSu0A_htDI/AAAAAAAAAMQ/sUg-ywB0mfU/s200/200px-Rudi_akt.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5351594465865872434" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Turo Rudi Akt"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-8872083062544216845?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/8872083062544216845/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/06/dziennik-budowy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/8872083062544216845'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/8872083062544216845'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/06/dziennik-budowy.html' title='Dziennik budowy'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SkSrULvoTQI/AAAAAAAAALw/q3Pd6ed2b2I/s72-c/596367394_1bdcff98ca.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-7505730137719911251</id><published>2009-06-23T05:04:00.000-07:00</published><updated>2009-06-23T07:48:01.268-07:00</updated><title type='text'>Kolejny rejs?</title><content type='html'>Odkąd przeniosłam się na Węgry już nie żegluję co wakacje ani po Bałtyku, ani po Jezioraku, ani nawet po Zatoce... Bardzo mi tego brakuje. Na Węgrzech żeglowanie nie jest takie łatwe. Największym akwenem jest oczywiście Balaton, ale ceny wynajmu jachtów są prawdziwie zaporowe. Dlatego też tak chętnie wsiadłam na statek po Dunaju. Fakt, to nie żaglówka, ale zawsze coś. &lt;br /&gt;W tym samym tygodniu pojechałam na konferencje do Konstanz w Niemczech. No i tam też rejs! Dwa rejsy w tygodniu, prawie przesada! &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SkDHPjGoQNI/AAAAAAAAAEU/WgM-zdRZWOk/s1600-h/DSC00204_2.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SkDHPjGoQNI/AAAAAAAAAEU/WgM-zdRZWOk/s320/DSC00204_2.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5350495427251159250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Fakt widoki zapierające dech - szwajcarskie góry dookoła, piękne jezioro Bodeńskie z niesamowicie czystą wodą. Z portu wypływa się koło niezwykłej latarni morskiej - jest to ogromna na prawie 10 metrów postać Imperii - prostytutki z XV wieku, która w jednej dłoni trzyma głowę kościoła, a w drugiej państwa. Obaj panowie byli jej stałymi klientami i obaj, Papież Martin V i Cesarz Sigismund są prawie nadzy, oprócz oznak ich władzy. Imperia w kusej i wydekoltowanej sukni stoi na samym końcu mola i obraca się dookoła własnej osi. No, nie wiem czy coś takiego by przeszło w Polsce...&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SkDKRakm09I/AAAAAAAAAEk/0KqIRlcdfxk/s1600-h/DSC00199_2.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SkDKRakm09I/AAAAAAAAAEk/0KqIRlcdfxk/s320/DSC00199_2.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5350498757855597522" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Same miasteczko Konstanz też bardzo ciekawe - leży na samej granicy ze Szwajcarią, połowa miasta nazywa się Konstanz a druga Kreuzlingen. Przewodnik tłumaczył mi iż w czasie drugiej wojny światowej miasto nie zrobiło zaciemnienia tak jak reszta niemieckich miast i alianci myśleli że to już Szwajcaria i go nie zbombardowali. Dzięki temu starówka prawie nie ucierpiała i piękne stare kamienice pozostały nietknięte. Miasteczko jest miejscem urodzin hrabiego Zeppelina, wiec jest tu sporo jego pomników, hoteli jego imienia i nawet w niedzielę latał Zeppelin. Jest też wiele innych ciekawych miejsc, świetne knajpki na wybrzeżu i bardzo mili ludzie. Polecam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-7505730137719911251?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/7505730137719911251/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/06/kolejny-rejs.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/7505730137719911251'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/7505730137719911251'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/06/kolejny-rejs.html' title='Kolejny rejs?'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SkDHPjGoQNI/AAAAAAAAAEU/WgM-zdRZWOk/s72-c/DSC00204_2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-2638377048078525555</id><published>2009-06-10T07:09:00.000-07:00</published><updated>2009-06-10T07:42:51.271-07:00</updated><title type='text'>Budapeszt turystyczny czyli Budapest by Night</title><content type='html'>W poniedziałek po raz pierwszy od momentu przyjazdu do Budapesztu (a było to w 2001 roku) byłam na rejsie po Dunaju. Zawsze wydawało mi się to turystyczne (i za drogie). Muszę jednak przyznać że warto jest obejrzeć miasto też i od tej strony. Dunaj jest centrum miasta i wszystkie budynki stoją frontem do rzeki. Nawet mosty mają pięknie wykończone przyczółki, których właściwie nie widać z samego mostu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęliśmy od okrążenia wyspy Małgorzaty, potem wzdłuż wyspy pod mostem Małgorzaty, Łańcuchowym, Elżbiety, nowo odnowionym Wolności aż do mostu Petofiego, i z powrotem do portu koło mostu Arpada. Rejs zaczął się o 7dmej i pogoda zaserwowała nam piękny zachód słońca, a miasto zafundowało nam pięknie podświetlone budynki i mosty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W przyszłym tygodniu będę się bawić w przewodnika po Budapeszcie dla polskiej grupy. Jedno popołudnie i główne zabytki. Znów zasmakuję turystycznego Budapesztu. Ciekawa jestem jak im się spodoba. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Si_Ckb_oRnI/AAAAAAAAADk/aim5DRvgLGM/s1600-h/DSC_0490.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 212px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Si_Ckb_oRnI/AAAAAAAAADk/aim5DRvgLGM/s320/DSC_0490.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5345705213957785202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Widok na Budapeszt od strony mostu Petofiego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Si_C-H-g9EI/AAAAAAAAADs/OBYWim3QP-w/s1600-h/DSC_0531.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 212px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Si_C-H-g9EI/AAAAAAAAADs/OBYWim3QP-w/s320/DSC_0531.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5345705655261000770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Most Łańcuchowy i Buda. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Si_DZpOXgBI/AAAAAAAAAD0/RAORKdBl6XI/s1600-h/DSC_0517.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 212px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Si_DZpOXgBI/AAAAAAAAAD0/RAORKdBl6XI/s320/DSC_0517.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5345706128042328082" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Panorama z zamkiem, mostem Łańcuchowym i wzgórzami Budy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wieczorem, czy jest się turystą czy tubylcem warto zajrzeć do Dziury (Gödör) bo tam przenosi się miasto nocą. W sumie trudno to nazwać parkiem, jest to raczej przestrzeń publiczna powstała w miejsce niedokończonego projektu teatru narodowego. Przez parę lat miejsce to straszyło budową - głęboką dziurą po środku miasta, pomiędzy Deak terem, Andrassy i Erzebet parkiem. Ktoś wpadł na genialny pomysł zrobienia tam parkingu podziemnego a resztę miejsca zagospodarowano, postawiono ławki, posadzono drzewa a na dachu parkingu i klubu z salą koncertową jest basen z wodą. Niestety nie można się kąpać, ale reszta przestrzeni wieczorami jest zajęta co do centymetra. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Si_FQY7CA-I/AAAAAAAAAD8/bb1jFMUhFRA/s1600-h/DSC_0551.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 212px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Si_FQY7CA-I/AAAAAAAAAD8/bb1jFMUhFRA/s320/DSC_0551.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5345708168070693858" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Gödör w zwykły poniedziałkowy wieczór&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Si_GNQ31qdI/AAAAAAAAAEM/YgdLCy-8HAE/s1600-h/DSC_0553.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 212px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Si_GNQ31qdI/AAAAAAAAAEM/YgdLCy-8HAE/s320/DSC_0553.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5345709213881838034" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tego wieczora było tam podobno 2 tysiące osób...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-2638377048078525555?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/2638377048078525555/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/06/budapeszt-turystyczny-czyli-budapest-by.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/2638377048078525555'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/2638377048078525555'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/06/budapeszt-turystyczny-czyli-budapest-by.html' title='Budapeszt turystyczny czyli Budapest by Night'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Si_Ckb_oRnI/AAAAAAAAADk/aim5DRvgLGM/s72-c/DSC_0490.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-648660862468865564</id><published>2009-06-03T08:02:00.000-07:00</published><updated>2009-06-03T08:24:19.177-07:00</updated><title type='text'>Z Budapesztu do Nagymaros</title><content type='html'>Podróż podmiejskim pociągiem ze stacji Nyugati (Zachodniej) zajmuje tylko 45 minut. To o wiele mniej niż przejechanie z jednego końca miasta na drugi. &lt;br /&gt;W Nagymaros są dwie stacje - jedna w centrum a druga mniejsza poza. My zawsze wysiadamy na tej drugiej, bo mamy bliżej do domku. Wysiada się na peron i od razu otaczają nas górki, dowód na to że Węgry nie są zupełnie płaskie i pokryte polami kukurydzy i słoneczników. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SiaUP9v469I/AAAAAAAAADU/kOvS5qkSmMQ/s1600-h/DSC00192.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SiaUP9v469I/AAAAAAAAADU/kOvS5qkSmMQ/s320/DSC00192.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343121009916046290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dodatkowo latem jest o parę stopni mniej i nareszcie można odetchnąć po koszmarze wielkiego rozgrzanego miasta . Nikt się nie śpieszy, ludzie jakby trochę bardziej cierpliwi, przyjaźniejsi. Albo przynajmniej tak mi się wydaje - mówią trochę z innym akcentem więc nie zawsze wszystko rozumiem...&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SiaVCu93QFI/AAAAAAAAADc/SJ9xpKkHGhk/s1600-h/DSC00208.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SiaVCu93QFI/AAAAAAAAADc/SJ9xpKkHGhk/s320/DSC00208.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343121882121453650" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-648660862468865564?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/648660862468865564/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/06/z-budapesztu-do-nagymaros.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/648660862468865564'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/648660862468865564'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/06/z-budapesztu-do-nagymaros.html' title='Z Budapesztu do Nagymaros'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SiaUP9v469I/AAAAAAAAADU/kOvS5qkSmMQ/s72-c/DSC00192.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-4034146489446058224</id><published>2009-05-27T10:33:00.000-07:00</published><updated>2009-05-27T10:43:57.635-07:00</updated><title type='text'>Remont w wesji Magyar</title><content type='html'>Od ponad trzech tygodni nie mamy gazu w domu, w całym budynku. Okazało się że rury instalacji gazowej mają prawie tyle co dom (ponad sto lat) i panowie z gazowni zapowiedzieli że albo nas odetną albo remont. Wybrano super czas - właśnie jest koniec roku szkolnego, zaczęły się upały. Dobrze że energetycy tego samego nie powiedzieli o naszej instalacji elektrycznej, bo chyba byśmy musieli wyprowadzić się. &lt;br /&gt;No tak, na razie nie ma "tylko" gazu. A jak nie ma gazu to i też ciepłej wody ani gotowania. I codziennie powtarzam jak mantrę - dobrze że chociaż prąd jest. Brak gazu ma też swoje plusy. Mam nadzieję że będziemy mieli o jeden rachunek mniej do zapłacenia. No i odkryliśmy że żeby się umyć tak naprawdę potrzebna jest nam jedna mała miska ciepłej wody. No, nie miska, ale garnek, bo miski jeszcze nie mamy. Więc myjemy się w wannie polewając woda z garnka. &lt;br /&gt;Dodatkowo, cały tygodniowy program jest dostosowany do możliwości prysznicu. Więc wiem że w poniedziałek mogę umyć głowę po zajęciach z gorącej yogi. We wtorek po grze w kosza na sali gimnastycznej naszego uniwerku. W środę pewnie odwiedzimy brata Istvana. Czwartek to prysznic z garnka. A w piątek jedziemy do rodziców Istvana którzy mieszkają na granicy węgierko-słowackiej. Zazwyczaj jesteśmy tam do niedzieli wieczór. I tak cały tydzień rozplanowany. Trochę gorzej jest z gotowaniem. Bo co sensownego można zrobić w mikrofalówce? Jemy więc na mieście a w domu sałatki i kanapki. Marzę o domowym makaronie, albo jeszcze lepiej jakiejś lekkiej zupce.... &lt;br /&gt;Dziś się okazało że specjaliści wszystko zrobili na czas i już w piątek mamy mieć odbiór nowej instalacji. Jejku! sukces! A może to na Węgrzech tak już jest że specjaliści robią w terminie? Zobaczymy w piątek - mamy mieć nową łazienkę w domku z widokiem. Więc i tam będe mieć ciepłą wodę!  &lt;br /&gt;HURRA! a raczej podwójne Hurra hurra!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-4034146489446058224?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/4034146489446058224/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/05/remont-w-wesji-magyar.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/4034146489446058224'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/4034146489446058224'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/05/remont-w-wesji-magyar.html' title='Remont w wesji Magyar'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-1997987831706535411</id><published>2009-05-25T09:09:00.000-07:00</published><updated>2009-05-25T09:31:52.650-07:00</updated><title type='text'>Podróże winne - część dalsza - okolice Budapesztu</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/ShrG9d97X2I/AAAAAAAAADE/8SH2ukP2Lx8/s1600-h/DSC00188.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/ShrG9d97X2I/AAAAAAAAADE/8SH2ukP2Lx8/s320/DSC00188.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5339799067519836002" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym razem wybrałam się szlakiem winnym dookoła Budapesztu. Jakieś 45 minut jazdy od centrum znajduje się małe miasteczko o nazwie Etyek. Droga przez Budapeszt a potem przez podmiejskie tereny nie zapowiada raczej nic ciekawego. Owszem, trochę zieleni, ale i dużo przemysłowych budynków i centrali handlowych. Ale za to zaraz po zjeździe z autostrady wjeżdża się w świat maleńkich domków, sadów a potem i winnic. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Etyek odwiedziliśmy winnicę Haraszthy Vallejo. Trzeba przejechać przez całe miasteczko, wspiąć się na górkę i zaraz po tablicach końcowych skręcić w lewo. Jedzie się potem normalną szutrową drogą, wśród malowniczych kamiennych domków i piwniczek. Sama winnica jest z zewnątrz szczelnie otoczona wysokim murem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/ShrDFeNI20I/AAAAAAAAAC8/hcRSVaA-V1M/s1600-h/DSC00184.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/ShrDFeNI20I/AAAAAAAAAC8/hcRSVaA-V1M/s320/DSC00184.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5339794806976076610" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Robią tam głównie białe lekkie wino, paręnaście rodzajów. Ceny wahają się od 1,700 do ...hmmm.. 29,000 forintów! Czyli 26 złotych za dobre wino aż do 457 złotych za wino doskonałe! Można zorganizować oprowadzanie po winnicy połączone z degustacją już za 2,500 forintów, czyli 40 złotych. Po wycieczce można też ochłodzić się w winnicowym basenie, albo zjeść argentyński stek w restauracji. Zarówno kucharz i właściciel winnicy pochodzą właśnie z Argentyny.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muszę przyznać że byłam oczarowana winnicą, basenem, i bardzo nowoczesną a jednak przytulną piwnicą z winami. Szkoda tylko że nie mialam ze sobą kostiumu kąpielowego. Następnym razem! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/ShrHb2QNsbI/AAAAAAAAADM/jXnxUvCIgFg/s1600-h/DSC00185.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/ShrHb2QNsbI/AAAAAAAAADM/jXnxUvCIgFg/s320/DSC00185.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5339799589435060658" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-1997987831706535411?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/1997987831706535411/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/05/podroze-winne-czesc-dalsza-okolice.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/1997987831706535411'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/1997987831706535411'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/05/podroze-winne-czesc-dalsza-okolice.html' title='Podróże winne - część dalsza - okolice Budapesztu'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/ShrG9d97X2I/AAAAAAAAADE/8SH2ukP2Lx8/s72-c/DSC00188.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-5719213703317433768</id><published>2009-05-25T09:01:00.000-07:00</published><updated>2009-05-25T09:32:58.324-07:00</updated><title type='text'>Na budowie...</title><content type='html'>Beton już jest gotowy, coraz twardszy. Więc już w środę mają położyć kafle. Będzie to dość skomplikowany proces. Mamy chyba z 4 rodzaje kafli, włączając w to ręcznie robione tatusine kafle. Ostatnio nie mogę spać, ciągle się zastanawiam jak położyć te kafle, gdzie rozmieścić dekory tak żeby było najlepiej. &lt;br /&gt;Kafle na podłogę przywiozłam z Gdańska, musiałam mieć jakiś polski akcent. Przynajmniej kafle na podłogę, zupełnie tak jakbym miała kawałek Polski w łazience. &lt;br /&gt;Wymarzyłam sobie zieloną łazienkę. Przynajmniej z jedną linią zielonych kafli. Eeee.. to wcale nie jest łatwe. Obeszłam sklepy w centrum. Są kafle brązowe i beżowe, bardzo teraz modne. Są też różowe i błękitne, dla wielbicieli cukierkowych kolorów. Są wściekle czerwone, żółte i pomarańczowe, dla nie wiem kogo. Ale nie ma zielonych! Wreszcie znalazłam w jednym sklepie, hiszpańskie kafle, na które trzeba czekać 4 tygodnie i które kosztują jakby były pokryte złotem. Cóż, zielona łazienka nie zmaterializuje się, nie tym razem. Może przynajmniej jedną ścianę uda mi się pomalować na zielono? Albo drzwi? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Resztę rzeczy udało nam się kupić w miarę tanio – mała 140cm. wannę, resztę kafli na ściany węgierskiego producenta, które ładnie wyglądają z tatusinymi kaflami, fajną małą umywalkę która idealnie pasuje do małej łazieneczki. Więc jak dobrze pójdzie w przyszłym tygodniu najważniejsze rzeczy będą gotowe i się wprowadzamy! Och, marzy mi się kieliszek dobrego winka na moim tarasie z widokiem.... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak wszystko ma swoje złe strony. I. miał kryzys. Po zamówieniu kafli, wanny i kupieniu lamp w Ikei stwierdził że jednak zrobiliśmy błąd. Że gdyby podliczyć to co wydaliśmy do tej pory, na fundament, na domek, na podłączenie kanalizacji, wody, elektryka, kafle, wannę, i minimalna liczbę mebli, to mogliśmy kupić gotowy dom. Tłumaczyłam mu że nie koniecznie, no i budowany przez kogoś paręnaście lat temu dom to kupowanie kota w worku. Umówiliśmy się że nie będziemy liczyć wydatków, postaramy się cieszyć chwilą i zastanawiać się czy dobrze zrobiliśmy. No i że nie będzie w tym roku podłogi. Lato spędzimy na betonie i chodnikach. Też dobrze, bo przynajmniej z widokiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak już będziemy mogli spać w domku, to zajmiemy się ogrodem. Na razie jest to sterta obciętych gałęzi, kawałki drewna ze starej ruiny i kawałki szkła. Ani ja ani I. nie mamy zielonego pojęcia na temat ogrodu, sadzenia i pielęgnowania, przycinania, wyrywania. Ufff... będzie trzeba się nauczyć. Jak na razie z paru zasadzonych krzewów różanych przeżył tylko jeden. Ciekawe czy maciejka od mamy wyrośnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-5719213703317433768?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/5719213703317433768/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/05/beton-juz-jest-gotowy-coraz-twardszy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/5719213703317433768'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/5719213703317433768'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/05/beton-juz-jest-gotowy-coraz-twardszy.html' title='Na budowie...'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-2149124687173611749</id><published>2009-05-13T05:40:00.000-07:00</published><updated>2009-05-13T06:23:57.603-07:00</updated><title type='text'>Micro przewodnik po węgierskich winach - część pierwsza Eger</title><content type='html'>Dla osoby tak jak ja wychowanej w kraju wódki i piwa węgierskie sklepy z winami mogą być dość stresującym i przytłaczającym przeżyciem. Do Polski zazwyczaj dociera jedna tysięczna z tej wielkiej rozmaitości węgierskich win. I to w porównaniu z tym co jest u nas w sklepach, nadzwyczaj tanich win. Nie wiem jaka jest tego przyczyna, bo wina są dobre i do Polski nie jest daleko. My znamy tylko wina z Egeru i Tokaju. A co z winami znad Balatonu, z regionu Villany (moje ulubione), czy też z podbudapesztańskiej miejscowości Etyek? Efekt za to jest taki że każda osoba przyjeżdżająca z Polski na urlop chce mieć tych win jak najwięcej - czy to w butelkach, czy też poręcznych plastikowych baniaczkach. (Ja osobiście polecam te w butelkach, bo w baniaczkach szybko się psują). &lt;br /&gt;Najbardziej jednak przytłaczają mnie wizyty w winnicach a zwłaszcza w niekończących się korytarzach zapełnionych beczkami i butelkami. Zupełnie tak jak winnica St. Andrea w małym miasteczku Egerszalok, w winnym regionie Eger. Jest to nie więcej niż dwie godziny samochodem z Budapesztu, autostradą M3 w stronę Miszkolca. Właśnie z tego regionu pochodzi bardzo popularne w Polsce wino Egribikaver czyli Egerska Krew Byka. Jest to wino czerwone, bardzo wytrawne i dość ciężkie. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SgrDyYU-5II/AAAAAAAAACs/I4fVE-IuqLs/s1600-h/DSC00178.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SgrDyYU-5II/AAAAAAAAACs/I4fVE-IuqLs/s320/DSC00178.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5335291978865108098" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Sama winnica jest dość młoda, bo ma tylko 9 lat a korytarze nie były porośnięte pleśnią. Muszę przyznać byłam tym trochę zawiedziona. W Świętej Andrei za to robią doskonałe wina, które co roku zdobywają nagrody w krajowych i międzynarodowych konkursach. Była oczywiście i Krew Bycza, ale znacznie bardziej smakowały mi wina białe i rose, zwłaszcza te o mile brzmiących nazwach Akutyafajat (czyli w luźnym tłumaczeniu Kurcze Blade) czy Örökké (Wieczność). Pobyt w tej winnicy dodatkowo uświadomił mi jak mało wiem o produkcji i degustacji wina, o ich bukietach, naszych kubkach smakowych i innych tego typu rzeczach. Mimo około godzinnego wstępu i mini-wykładu na temat wina sama nie wiem dlaczego tak miło piło się zwłaszcza to białe, i dlaczego kurcze blade pachniało mi czarną porzeczką. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SgrGibSsipI/AAAAAAAAAC0/y7vKOFBnfzE/s1600-h/DSC00179.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SgrGibSsipI/AAAAAAAAAC0/y7vKOFBnfzE/s320/DSC00179.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5335295003317799570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A w przyszły piątek jadę do Etyek, pod Budapeszt. Jest to miejsce produkcji doskonałych białych win. Na pewno o tym napiszę!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-2149124687173611749?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/2149124687173611749/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/05/micro-przewodnik-po-wegierskich-winach.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/2149124687173611749'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/2149124687173611749'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/05/micro-przewodnik-po-wegierskich-winach.html' title='Micro przewodnik po węgierskich winach - część pierwsza Eger'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SgrDyYU-5II/AAAAAAAAACs/I4fVE-IuqLs/s72-c/DSC00178.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-8421117940254934573</id><published>2009-04-28T01:51:00.000-07:00</published><updated>2009-04-28T02:39:04.169-07:00</updated><title type='text'>Po pracy</title><content type='html'>Codziennie po pracy mam coś do roboty, efekt taki że jak przychodzi sobota to jestem koszmarnie zmęczona. Ten tydzień zaczął się od sportu. Jakiś czas temu odkryłam że w restauracji wegetariańskiej koło nas mają też lekcje jogi, specjalny typ tak zwana hot joga, gorąca joga. Jest to niby zwyczajna joga, ale ćwiczy się w pomieszczeniu nagrzanym do temperatury 36-38 stopni. To tak jak latem na ulicach Budapesztu (a czasem nawet i mniej), więc pomyślałam że powinnam wytrzymać. &lt;br /&gt;Zaczęło się niewinnie. Fakt, pokój był ciepły, ale było czym oddychać. Po 15 minutach zaczęłam się pocić, po pół godzinie pot zaczął zalewać mi oczy a po godzinie byłam zupełnie mokra - spodnie, koszulka, bielizna i ręcznik na którym ćwiczyłam. Pot kapał mi z nosa, nogi się ślizgały że trudno było mi zrobić niektóre ćwiczenia. Wtedy sobie pomyślałam że chyba muszę być nienormalna że robię to dobrowolnie i jeszcze za to płacę! Ale ta chwila słabości dość szybko minęła, nie miałam czasu na użalanie się nad sobą, trzeba było trzymać pion i myśleć jak tu nie stracić równowagi. Po roku przerwy w ćwiczeniach okazało się też że nie jestem już tak elastyczna i nie składam się jak scyzoryk. Trochę z zazdrością patrzyłam na niektóre dziewczyny które bez problemu wykonywały rozciągnięcia, zgięcia, noga do góry, noga w bok. &lt;br /&gt;Wróciłam wieczorem do domu i na nic już nie miałam siły. Spało się fantastycznie a dziś nawet jestem w stanie się ruszać. Więc tym razem nie odpuszczę, będę chodzić regularnie i spływać potem co tydzień. &lt;br /&gt;A dziś i jutro wieczór w teatrze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-8421117940254934573?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/8421117940254934573/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/04/po-pracy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/8421117940254934573'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/8421117940254934573'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/04/po-pracy.html' title='Po pracy'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-300428477944077041</id><published>2009-04-21T06:07:00.000-07:00</published><updated>2009-04-21T06:49:48.499-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Vivicitta'/><title type='text'>Niedziela w mieście</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Se3JDNQKRyI/AAAAAAAAACI/1zcSqlo14wc/s1600-h/vivicitta6.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Se3JDNQKRyI/AAAAAAAAACI/1zcSqlo14wc/s320/vivicitta6.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5327134991183398690" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;Niedziela zaczęła się wcześnie rano. Szybko zebraliśmy się i biegiem na wyspę Małgorzaty, o 9.30 zaczynał się bieg Vivicitta.  &lt;br /&gt;Vivicitta to trzy biegi - Minicitta 3,5 km, Midicitta to 6,5 km a Vivicitta to 12 km. Oprócz tego można wziąć udział w marszu przez miasto, tylko za to się nie dostanie koszulki! :) Hasłem biegu jest "Kocham Miasto" i cały ruch zaczął sie już w 1984 roku we Włoszech i teraz był w ponad 50 miastach na całym świecie. Ma się bardzo dobrze na Węgrzech, w tym roku był organizowany w dwóch miastach - Budapeszcie i Debrecenie.  &lt;br /&gt;My startowaliśmy w tym średnim biegu, 6,5 kilometra po ulicach Budapesztu razem z 6 tysiącami innych ludzi! Trochę się bałam czy uda mi się to przebiec, normalnie biegamy jedno okrążenie po wyspie Małgorzaty, gdzie jest fajna miękka bieżnia. Midicitta to bieg po asfalcie, no i ciut ciut dłuższy. Ale udało się! W sumie nie było nawet ciężko, myślę że ogólna euforia biegnących ludzi udzieliła się i mnie i udała ruszyć nogi (obolałe po sobotnim przekopaniu ogródka). Nie jest to żadne wielkie osiągnięcie sportowe, ale raczej dobre uczucie, że nie jest się w tak złej formie fizycznej. Sporo ludzi biegło całymi rodzinami, parę osób nawet pchało trójkołowe wózkami z bardzo małymi dziećmi. Po naszym biegu wystartował krótszy Minicitta, w którym biegły dzieci i podrostki. Widzieliśmy nawet psa z numerem startowym, ale bez koszulki. Może tak jak w przypadku tych co brali dział w chodzie, psom też nie przysługuje koszulka?  &lt;br /&gt;Zdjęcie z biegu pochodzi z portalu www.futanet.hu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W południe zaczynał się protest rowerzystów - Critical Mass, ale niestety zrezygnowaliśmy z niego na rzecz obiadu i krótkiego odpoczynku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wieczorem zupełnie inne klimaty - wzięliśmy udział w marszu upamiętniającym ofiary Holocaustu, odbywa się on co roku i nazywa Marszem Żywych. W tym roku ruszyliśmy spod synagogi znajdującej się koło dworca Keleti i jedną z głównych ulic miasta przeszliśmy do starego dworca Jozsef Varos, z którego odjeżdżały transporty do obozów. Bardzo wzruszające przeżycie, ludzie trzymali zapalone pochodnie i transparenty mówiące "holocaust to wstyd ludzkości". &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Se3MAp6JauI/AAAAAAAAACQ/uOmzAa91HhE/s1600-h/DSC00157.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Se3MAp6JauI/AAAAAAAAACQ/uOmzAa91HhE/s320/DSC00157.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5327138245870971618" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Se3NtSwSFuI/AAAAAAAAACk/opk7xxxUT1g/s1600-h/DSC00163.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 179px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Se3NtSwSFuI/AAAAAAAAACk/opk7xxxUT1g/s320/DSC00163.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5327140112261322466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcia z marszu to już moje zdjęcia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Weekend był więc jak najbardziej zajęty a miasto zablokowane. Nic tylko przesiąść się na rower - i szybciej i taniej i zdrowiej :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-300428477944077041?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/300428477944077041/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/04/niedziela-w-miescie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/300428477944077041'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/300428477944077041'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/04/niedziela-w-miescie.html' title='Niedziela w mieście'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/Se3JDNQKRyI/AAAAAAAAACI/1zcSqlo14wc/s72-c/vivicitta6.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-4552764309307690312</id><published>2009-04-21T05:52:00.000-07:00</published><updated>2009-04-21T06:07:00.991-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='budapeszt nagymaros'/><title type='text'>Sobota poza miastem</title><content type='html'>Już jest wtorek, ale ja nadal chcę o weekendzie. Bo nie był to zwyczajny weekend. &lt;br /&gt;W sobotę oczywiście jak zwykle pracowaliśmy nad domkiem z widokiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym razem wytoczyłam prywatną wojnę hałdzie piachu w ogrodzie. Odkryłam pod nia kolejne korki od szampana, no i śliczne kamienne tarasy. Ogród powoli zaczyna wyglądać w miarę normalnie. Zupełnie normalnie to pewnie dopiero za pare lat. Ciekawe ile korków i puszek jeszcze odkopię. Niesamowite jest jak ludzie potrafią zaśmiecić własną działke. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypominają mi się te wszystkie ksiązki o odbudowach domów w Toskanii lub Prowansji. Ja prawdopodobnie nie będę miała takich opowieści, bo i skala domku znacznie mniejsza. Nie mamy winnicy, ani oliwkowych drzewek. Za to mamy ogromny orzech, pod którym mam zamiar ustawić stół i ławeczkę. Mamy też całkiem miły kącik na hamak, fajny, kolorowy, made in Brasil. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i większość robót w ogrodzie wykonujemy sami. Pierwszy raz sadzę drzewka, ciekawe czy którekolwiek wyrośnie... W przyszłym tygodniu wkraczają specjaliści od wody i kanalizacji. Maja przekopać ogród i założyć rury. Dobrze, może przy okazji zrobimy dodatkowy taras?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-4552764309307690312?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/4552764309307690312/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/04/busy-weekend-w-budapeszcie-sobota.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/4552764309307690312'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/4552764309307690312'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/04/busy-weekend-w-budapeszcie-sobota.html' title='Sobota poza miastem'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-8094032469790593714</id><published>2009-04-16T07:49:00.000-07:00</published><updated>2009-04-16T08:08:28.743-07:00</updated><title type='text'>Nareszcie troche o HandMade</title><content type='html'>Na razie pisałam głównie o Budapeszcie, no i o domku z widokiem. A pozostał jeszcze temat "handmade". No, właśnie, co to właściwie jest? &lt;br /&gt;Zacznę więc znów od początku - mój tata to prawdziwa złota rączka. Zawsze robił za mnie zadania techniczne, plastyczne, malowanie Jezusków na lekcję religii, gazetkę klasową itd. Oczywiście też i przyjemniejsze rzeczy, jak korale, reprodukcje fajnych obrazków czy w młodości maski. Postanowiliśmy zaryzykować i od czerwca robi to nie dla przyjemności ale i też można rzec zawodowo. Ma super warsztacik z piecem do ceramiki i każdy dzień tam spędza na lepieniu, rzeźbieniu i malowaniu. Robi maski, kafle, kafelki, mydelniczki, miski, korale i tysiące innych przedmiotów cacuszek ceramicznych. Oczywiście cała rodzina jest czynnie w to włączona, prace można kupić na allegro, na innych portalach, na targach itd. &lt;br /&gt;A cały efekt można zobaczyć na filmie, który mam nadzieję że tym razem uda mi się opublikować. Eee, nie, nie da sie. Więc pozostaje link http://www.youtube.com/watch?v=yyBHEBnnG8g&lt;br /&gt;Fajne rzeczy, prawda? &lt;br /&gt;Oczywiście od czerwca zeszłego roku za każdym razem wykradam od rodziców pojedyncze kafle, do wymarzonej zielonej łazienki w domku z widokiem :) Mam już 12ście, powinno wystarczyć!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-8094032469790593714?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/8094032469790593714/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/04/nareszcie-troche-o-handmade.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/8094032469790593714'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/8094032469790593714'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/04/nareszcie-troche-o-handmade.html' title='Nareszcie troche o HandMade'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-8333464863147462722</id><published>2009-04-15T06:07:00.001-07:00</published><updated>2009-04-15T06:20:21.813-07:00</updated><title type='text'>Generalny remont miasta</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SeXfDKAY3qI/AAAAAAAAABQ/87wJKGVzih8/s1600-h/DSC00151.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SeXfDKAY3qI/AAAAAAAAABQ/87wJKGVzih8/s320/DSC00151.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324907379754065570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SeXcvGk9mtI/AAAAAAAAABI/niGsODI6baw/s1600-h/DSC00154.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SeXcvGk9mtI/AAAAAAAAABI/niGsODI6baw/s320/DSC00154.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324904836213086930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Budapeszt się przebudowuje. Trwa generalny remont większości budynków w centrum. Wiem, wiem, będzie pięknie, ale przedtem trzeba pocierpieć. &lt;br /&gt;Cierpię więc codziennie, w trakcie drogi do pracy bo przebudowa wkroczyła na moją ulubioną ścieżkę rowerową po stronie Budy. Musiałam więc znaleźć jakąś alternatywną drogę dookoła miasta. Bo opcja jeżdżenia wśród samochodów odpada. &lt;br /&gt;Cierpię też i w samej pracy, bo remontują nam ulicę i za rok ma być to deptak. Taki jak Raday (Ci co znają Budapeszt wiedzą o czym mówię. Dla tych co nie wiedzą - jest to mała uliczka w IX dystrykcie, uroczo zastawiona knajpkami, z ograniczonym ruchem samochodów a w weekendy w ogóle zamknięta dla ruchu. Polecam.). Teraz są na etapie zdzierania asfaltu a równomierne kucie wdziera się do naszego budynku. Do tego na ulicy obok remontują całą kamienicę i pył szczelnie wypełnia nam podwórko. Może to też potrwa rok? &lt;br /&gt;Ciekawe co na to turyści? Bo miasto wygląda raczej odpychająco, co możecie sami zobaczyć na załączonych zdjęciach. &lt;br /&gt;Wiem co o tym myśl kierowcy i wszyscy Ci co jeżdżą a raczej jeździli do pracy samochodem i korzystali z naszego garażu, ale raczej nie będę tego powtarzać...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-8333464863147462722?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/8333464863147462722/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/04/generalny-remont-miasta.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/8333464863147462722'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/8333464863147462722'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/04/generalny-remont-miasta.html' title='Generalny remont miasta'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SeXfDKAY3qI/AAAAAAAAABQ/87wJKGVzih8/s72-c/DSC00151.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-8222330503714643609</id><published>2009-04-03T03:02:00.000-07:00</published><updated>2009-04-03T03:22:05.174-07:00</updated><title type='text'>Będziemy mieć kanalizacje!</title><content type='html'>No, nareszcie, ruszyło się. Nasz domek z widokiem już stoi od sierpnia zeszłego roku, ściany, okna, dach... i to wszystko. W środku nie ma nic a przydałby się chociaż kibelek.... &lt;br /&gt;Ale w zeszłym tygodniu udało nam się wreszcie znaleźć specjalistę od kanalizacji - musi nas podłączyć do lokalnego wodociągu i kanalizacji. Pojechaliśmy tam rano, faceta szukaliśmy w domu, ale go nie było. Pytaliśmy się sąsiadów - podpowiedzieli że trzeba go szukać w knajpie Panorama. Ładnie, tak z samego rana? &lt;br /&gt;Udało nam się go znaleźć, stał pewnie na nogach, tylko trochę bełkotał. Ale może to jakiś lokalny węgierski akcent? Umówiliśmy się na telefon i spotkanie w następnym tygodniu, bo tak właściwie nie mamy żadnego wyboru! &lt;br /&gt;Pojechaliśmy znów wcześnie rano, bo może nie zdąży wstać i pójść do Panoramy. Udało się, był w domu. No i przy okazji wytłumaczył, że możemy czasem mieć problemy ze zrozumieniem go bo niedawno miał wylew... Och, a my myśleliśmy że chodzi non-stop ubzdryngolony... jak głupio nam się zrobiło... &lt;br /&gt;Mamy się z nim spotkać znów w tą niedzielę i za parę tygodni mamy mieć łazienke w domku. Oczywiście najpierw trzeba "tylko" przekopać rury (ojej, i to akurat w tym miejscu ogródka które już jest jako-tako wyczyszczone), zainstalować rury, boiler, kafle, wannę, toaletę i parę innych rzeczy... Chyba się uda? &lt;br /&gt;Ciekawe jaka będzie różnica pomiędzy węgierskimi a polskimi specjalistami.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-8222330503714643609?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/8222330503714643609/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/04/bedziemy-miec-kanalizacje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/8222330503714643609'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/8222330503714643609'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/04/bedziemy-miec-kanalizacje.html' title='Będziemy mieć kanalizacje!'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-1162084569047923430</id><published>2009-04-03T02:11:00.000-07:00</published><updated>2009-04-03T02:20:18.466-07:00</updated><title type='text'>Wielkanocne klimaty</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdXTHMzzRtI/AAAAAAAAABA/P73nFQX5X84/s1600-h/DSC00141.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdXTHMzzRtI/AAAAAAAAABA/P73nFQX5X84/s320/DSC00141.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5320390655459149522" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Niedługo Wielkanoc. W związku z tym w Budapeszcie pojawiło się jajko. A raczej wielkie jajo. Ma ponad dwa metry wysokości i półtora metra średnicy. Zostało ufundowane przez Chorwacką radę turystyczną Koprivnica - Krizevci i namalowane w stylu naiwnym przez artystów związanych z "Molvarski Likovni Krug". Tak przynajmniej jest napisane na tabliczce przed jajem, po węgiersku, angielsku i chorwacku. &lt;br /&gt;Jajo stoi przed Bazyliką Istvana i jest bardzo popularne wśród dzieci i turystów :) &lt;br /&gt;(Bardzo się pilnowałam pisząc to, żeby nie zrobić żadnych byków ortograficznych...ufff)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-1162084569047923430?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/1162084569047923430/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/04/wielkanocne-klimaty.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/1162084569047923430'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/1162084569047923430'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/04/wielkanocne-klimaty.html' title='Wielkanocne klimaty'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdXTHMzzRtI/AAAAAAAAABA/P73nFQX5X84/s72-c/DSC00141.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-2180535296335638749</id><published>2009-04-02T07:10:00.000-07:00</published><updated>2009-04-02T07:13:52.550-07:00</updated><title type='text'>Cenzura (gramatyczna)</title><content type='html'>No i oczywiście dostało mi się (od własnej Mamy). Że piszę niegramatycznie. &lt;br /&gt;Czy moge to zrzucić (czy zżucić hmm...) na lata emigracji? Pewnie nauczyłam się od I. A może ten typ już tak ma? &lt;br /&gt;W karzdym razie prosze bardzo o wyrozumialosc wszystkih ktozy beda to czytac. Z gury dziekoje.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-2180535296335638749?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/2180535296335638749/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/04/cenzura-gramatyczna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/2180535296335638749'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/2180535296335638749'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/04/cenzura-gramatyczna.html' title='Cenzura (gramatyczna)'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-1862385629650919858</id><published>2009-04-02T04:54:00.000-07:00</published><updated>2009-04-02T04:55:23.925-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdSnmMlvKBI/AAAAAAAAAA4/207ZxhaFjAk/s1600-h/widok.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdSnmMlvKBI/AAAAAAAAAA4/207ZxhaFjAk/s320/widok.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5320061334487771154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-1862385629650919858?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/1862385629650919858/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/04/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/1862385629650919858'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/1862385629650919858'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/04/blog-post.html' title=''/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdSnmMlvKBI/AAAAAAAAAA4/207ZxhaFjAk/s72-c/widok.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-1136572033042072942</id><published>2009-04-02T04:41:00.000-07:00</published><updated>2009-04-02T04:54:02.290-07:00</updated><title type='text'>Zmagania na budowie</title><content type='html'>Zamarzył nam się domek z widokiem. Taki dobry na weekendy, z dala od miasta, ale nie za daleko, no i blisko sklepu i dobrej restauracji. Żeby znajomi mogli nas odwiedzać, żebyśmy w gorące lato mogli odetchnąć po lepkim upale miasta. Na razie jest to pochyła działka 400 metrów kwadratowych z małym drewnianym domkiem. W Nagymaros, na północ od Budapesztu. Oczywiście z widokiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właściwie to tylko widok było jedyną rzeczą na tej działce co ma swoją wartość. No, może jeszcze to że jest prąd i woda, bo to wcale nie jest dla Węgrów oczywiste, że w domku wakacyjnym ma być bierząca woda i na dodatek jeszcze prąd. Może to jest uważane za luksus? Nim dotarliśmy do naszego domku na zboczu widzieliśmy osobiście chyba z 30 innych działek, z domkami i bez. A na internecie sprawdziliśmy chyba ponad tysiąc. Pod Budapesztem, nad Balatonem, koło Tokaju. Oczywiście koncentrowaliśmy się na tych „z widokiem”. Na początku bardzo nas zachęcały ogłoszenia – mały domek w romantycznym miejscu sprzedam. Super, musimy to koniecznie sprawdzić! Okazało się że romantyczne to znaczy w środku lasu z komarami, bez drogi dojazdowej, i bez prądu. Czekałyby nas romantyczne wieczory przy świeczkach i mycie się w deszczówce. Wyeliminowaliśmy więc wszystko co romantyczne, z dala od cywilizacji, urocze, last-minute i super „akcio”. Czyli bez dojazdu, bez wody, wspólna własność, linia elektryczna biegnąca przez działkę, niejasny spadek czy wreszcie brak pozwolenia na budowę itd. No i odkryliśmy nasze miejsce – zakole Dunaju. Z pięknym widokiem na rzekę, dobrym dojazdem do Budapesztu, i krócej o godzinę do Gdańska. Czyli jak Polacy będą nas odwiedzać (oczywiście jak zakładamy bardzo tłumnie) to wcale nie muszą wjeżdzać do Budapesztu. Super! Mamy nasze miejsce! Czyli do wyboru Kismaros, Nagymaros i Veroce. Ładnie brzmiące nazwy, jak dla mnie oczywiście. Nawet doszłam do tego co a raczej kto był „maros” (czytaj marosz, bo po węgiersku „s” to „sz” a „sz” to „s”) – to kultura archeologiczna epoki brązu. Jak ktoś jest zainteresowany to więcej informacji znalazłam na wiki http://pl.wikipedia.org/wiki/Kultura_Maros&lt;br /&gt;I tak krok po kroku, po obejżeniu kolenych ruin z widokiem, albo pieknych domów na które nas nigdy nie będzie stać, znaleźliśmy to nasze miejsce. Oczywiście zaczęło nam się śnić po nocach, a raczej bezsennych nocach, bo zdenerwowani ważną decyzją nie zmrżyliśmy oka. I tak 420 metrów kwadratowych na ulicy Mihai w Nagymaros jest nasze. Plus zaniedbany ogród, piekny duży orzech i jak się potem okazało setki korków od szampana i papierków po tutejszym przysmaku turo-rudi (dla tych co nie wiedzą – turo rudi to masa twarogowa oblana czekolada, można to kochać albo nienawidzieć, jeszcze nie spotkałam nikogo kto by był obojętny). Ale powoli doprowadzamy to do porządku, oczywiście od czasu do czasu zerkając na nasz widok. A widok jest wart takiej pracy, prawda?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-1136572033042072942?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/1136572033042072942/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/04/zmagania-na-budowie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/1136572033042072942'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/1136572033042072942'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/04/zmagania-na-budowie.html' title='Zmagania na budowie'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8359194212681345568.post-3357565505136158725</id><published>2009-04-01T06:02:00.000-07:00</published><updated>2009-04-01T06:19:18.828-07:00</updated><title type='text'>Pierwsze kroki</title><content type='html'>Idzie wiosna. Dziś juz słonecznie i ciepło. Przynajmniej tu, w Budapeszcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ja stawiam pierwsze kroki w internecie.  Troche po omacku muszę przyznać.&lt;br /&gt;Najwięcej problemów mam ze sklepem - nie wiem za bardzo jak to dziala. Sami możecie sprawdzić pierwszą wersję: http://handmade.flyingcart.com&lt;br /&gt;Wygląda dość prosto ale strasznie się nad tym napracowałam... I juz sama nie wiem, czy lepiej kiedy tło będzie żółte czy może białe a może czarne? Oszaleć można.&lt;br /&gt;Och ta wiosna, tyle nowych rzeczy ze sobą niesie :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8359194212681345568-3357565505136158725?l=handmade-gdanskbudapest.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/feeds/3357565505136158725/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/04/pierwsze-kroki.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/3357565505136158725'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8359194212681345568/posts/default/3357565505136158725'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://handmade-gdanskbudapest.blogspot.com/2009/04/pierwsze-kroki.html' title='Pierwsze kroki'/><author><name>mademmi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06934643765336389671</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_41rfd11wRDs/SdNksRsLdPI/AAAAAAAAAAM/9o5HJLiuI50/S220/widok.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry></feed>
